Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
106 postów 11 komentarzy

Instytut Misesa

Instytut Misesa - Instytut Ludwiga von Misesa jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwołującym się do tradycji austriackiej szkoły ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertariańskiej myśli politycznej.

Kooperacja, czyli jak wolny rynek przynosi korzyści wszystkim ludziom

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Oznacza to, że izolacja i samowystarczalność prowadzi do ubóstwa. Współpraca i podział pracy są drogą do bogactwa. Zrozumienie tej idei pomoże obalić cały stos nonsensów zarówno prawicy jak i lewicy.

 

Poniższy tekst jest próbą wyjaśnienia najważniejszej idei w historii analizy społecznej. Pojęcie (właściwie jest to opis rzeczywistości, która nas otacza, ale rzadko jest zauważalna) znane jest już od wieków. Po raz pierwszy idea ta została dostrzeżona przez starożytnych, a dokładniej opisali ją hiszpańscy mnisi w późnym średniowieczu. Naukowej ścisłości nabrała w klasycyzmie i stała się podstawą postępów w naukach społecznych w XX wieku.

Idea ta jest w istocie nieodłączną częścią wolności. Była podstawą przekonania naszych przodków o tym, że można obalić rządy tyranów, nie doprowadzając społeczeństwa do nędzy i chaosu. Nieumiejętność zrozumienia tej koncepcji jest źródłem panującego w naszych czasach uprzedzenia wobec wolności i nieograniczonej przedsiębiorczości, objawiającego się zarówno na lewicy jak i prawicy.

Mam na myśli ideę podziału pracy, również znaną jako teoria przewagi komparatywnej lub teoria kosztów komparatywnych, a także pod pojęciem prawa asocjacji. Nazywajcie ją jak chcecie, ale idea ta stanowi chyba najistotniejszy wkład ekonomii w zrozumienie człowieka.

Jest to prawo — takie samo jak prawo grawitacji, ale inne od tego, które nakazuje kierowcom ograniczenie prędkości — które wyjaśnia, dlaczego ludzie ze sobą współpracują oraz ukazuje wszechobecność warunków, które do tej współpracy prowadzą. Jeżeli poświęcicie kilka minut na jego naukę, zrozumiecie zasady funkcjonowania i źródło bogacenia się społeczeństwa, które nie potrzebuje do rozwoju jakiegokolwiek organu nadzorującego. Zobaczycie także, że nieprawdziwym jest argument, który krytykuje gospodarkę rynkową za rzekomą dominację bogatych nad biednymi.

Prawo to ukazuje, w jaki sposób ludzie zyskują, zarówno w sensie materialnym jak i w każdym innym wymiarze, dzięki wzajemnej współpracy. Ludzie, oprócz satysfakcji płynącej z solidarności z bliźnim, mogą uzyskać dostępne dla wszystkich dobra i usługi .

Ponadto kooperujący dostaną więcej niż tylko sumę tego, co są w stanie wyprodukować indywidualnie. Poprzez współpracę i wymianę informacji rosną nasze zdolności wytwórcze. Dotyczy to najprostszych sytuacji ekonomicznych, jak również tych bardzo skomplikowanych.

Warto wnikliwie wytłumaczyć tę ideę, aby zaobserwować magię wolnego rynku (poniższe przykłady zawdzięczam Ludwigowi von Misesowi i jego Ludzkiemu Działaniu, Rothbardowi dziękiFreedom, Inequality…, a przede wszystkim Manuelowi Ayau z jego Paradoksem wymiany).

Powiedzmy, że ja i Ty umiemy robić bułeczki i ciastka. Ale jest pewien problem — Ty jesteś wyjątkowo efektywny w produkcji obu. Właściwie robisz to najlepiej na świecie. Jesteś mistrzem, rekordzistą wszechczasów!

Tymczasem ja nie jestem dobry ani w jednym, ani w drugim. Moje bułeczki wprawdzie smakują tak jak twoje, jednak zajmuje mi wieki, aby je przyrządzić. Tak samo jest z ciastkami. Staram się, jak mogę, nie potrafię jednak zrobić ich tak szybko jak ty.

Jaki będzie prawdopodobny przebieg wydarzeń? Intuicja podpowiada (i to samo usłyszysz na większości lekcji z socjologii), że Ty zajmiesz się robieniem i bułek i ciastek. Tylko Ty, nikt inny. Zdominujesz nas wszystkich i uzyskasz ogromny potencjał rynkowy. Jeżeli ktokolwiek zapragnie któregokolwiek z tych dwóch produktów, będzie musiał przyjść do ciebie. Jesteś uprzywilejowany, bogaty i potężny, a cała reszta może tylko bojaźliwie błagać o to, co wytwarzasz.

Ale w rzeczywistości to się nie wydarzy! Cofnijmy się kilka kroków wstecz, by przekonać się dlaczego.

Powiedzmy, że nigdy się nie spotkaliśmy i oboje wytwarzamy bułeczki i ciastka. Oto co się dzieje w czasie 24 godzin: Ty robisz 12 bułek w 12 godzin i 6 ciastek w pozostałe 12 godzin. Ja z kolei jestem zdolny upiec 6 bułek w pierwsze 12 godzin i jedynie 2 ciastka w pozostałe 12 godzin.

Produkcja w izolacji
  Ty Ty Ja Ja
Liczba godzin 12 12 12 12
Liczba sztuk 12 bułek 6 ciastek 6 bułek 2 ciastka

Jeżeli oboje pracujemy w tym tempie, całkowita produkcja wyniesie 18 bułek i 8 ciastek.

W każdym przypadku koszt tego, co decydujesz się zrobić, równy jest kosztowi tego, z czego rezygnujesz. Dla ciebie kosztem każdego ciastka są więc 2 bułeczki, zaś koszt każdej bułeczki to 1/2 ciastka. Dla mnie kosztem alternatywnym ciastka są 3 bułki, natomiast koszt bułki wynosi 1/3 ciastka.

Patrząc na to można stwierdzić, że jesteś świetnie zorganizowany, ja natomiast wyglądam mizernie. Jakie więc mam szanse w życiu?

Cóż, moja nadzieja związana jest z faktem, że Twój czas i zasoby są ograniczone, a zależy Tobie, by mieć jak najwięcej obu produktów. Zaczynasz więc myśleć o wymianie. Mimo że nie jestem dobry ani w robieniu bułek, ani ciastek, wiesz, że możesz uzyskać więcej dzięki współpracy, ponieważ będziesz mieć więcej czasu na robienie tego, w czym jesteś lepszy.

Jeżeli wyspecjalizujesz się w produkcji ciastek, będziesz ciągle potrzebować bułek. Możesz więc zaproponować mi wymianę — ciastka za bułki. Zgodnie z tą myślą ograniczasz produkcję bułek. Ja z kolei zupełnie zaprzestanę produkcji ciastek.

Produkcja w kooperacji
  Ty Ty Ja Ja
Liczba godzin 8 16 24 0
Liczba sztuk 8 bułek 8 ciastek 12 bułek 0 ciastek

Teraz więc poświęcasz zaledwie 8 godzin na produkcję bułek, podczas których wytwarzasz 8 sztuk. W pozostałe 16 godzin jesteś w stanie zrobić 8 ciastek. Tymczasem ja, przeznaczywszy cały swój czas na produkcję bułek, robię ich 12 sztuk na dobę.

Podsumujmy wielkości produkcji. Przed współpracą: 18 bułek i 8 ciastek. Po rozpoczęciu kooperacji: 20 bułek i 8 ciastek.

Co zyskaliśmy? Dokładnie dwie bułki. Możesz w to uwierzyć?! Nic się nie zmieniło — nie wzrosły nasze zdolności wytwórcze, nie było postępu technologicznego, zmiany popytu, pogody ani biegu historii. Jedynie zgodziliśmy się na współpracę i voilá — mamy dwie dodatkowe bułeczki.

Myślisz, że jest tu jakiś haczyk? Cofnij się, aby sprawdzić kalkulacje i założenia. Ja jestem tak samo niezdarny jak zawsze, a ty jak zwykle doskonały. I wciąż oboje pełnimy jakieś role.

Powiedzmy, że dokonamy teraz pewnej wymiany produkowanych dóbr. Ty dasz mi 2 ciastka w zamian za 5 bułek. W rozrachunku będziesz mieć 13 bułek i 6 ciastek, ja natomiast 7 bułek i 2 ciastka.

Po wymianie
  Ty Ty Ja Ja
Liczba sztuk 13 bułek 6 ciastek 7 bułek 2 ciastka

Wszystko wydaje się być bardzo rozsądne, ponieważ bułki, które ode mnie kupujesz, kosztowałyby cię 5 godzin twojego czasu. To prawda, że zajęło mi to 10 godzin, ale co dostaję w zamian? Dostaję 2 ciastka, których wyprodukowanie zajęłoby mi aż 12 godzin. Zgodnie z tym rozumowaniem, specjalizując się zaoszczędziłem 2 godziny. Ile czasu ty zyskałeś, zachęcając mnie do produkcji bułek? Pięć godzin, w czasie których wytworzyłeś ciastka.

Więc jaki jest koszt wymiany w sensie materialnym? Ty zrezygnowałeś z 2 ciastek, ja natomiast z 5 bułek. Jeżeli nasz czas mierzony byłby dobrami, które wymieniamy ty oddałeś ekwiwalent 4 bułek za 5 bułek, więc zyskałeś jedną. Ja oddałem 5 bułek, ale zyskałem ekwiwalent sześciu.

Kto zyskał więcej? Rozpatrując rozrachunek z bułkami, zyskaliśmy tyle samo — po jednej. Biorąc pod uwagę czas, ja zyskałem więcej. Jeżeli natomiast skupimy się na ciastkach, ty lepiej na tym wyszedłeś. Kto zwycięża? Każdy z nas.  Zastanówmy się ponownie, co przyniosło nam te korzyści — oczywiście współpraca i wymiana. Nic więcej.

Ktoś może powiedzieć, że to jakiś absurd. Nikt przecież nie rysuje tabelek, aby zobaczyć, co osiągnie dzięki podziale produkcji. W rzeczywistości jednak robimy to przez cały czas. Mogę być doskonałym muzykiem i informatykiem. Ale moją większą zaletą jest informatyka, dlatego tworzenie muzyki zostawiam innym ludziom, nawet jeśli robią to gorzej ode mnie.

Ma to swoje przełożenie w świecie biznesu. Szef może być doskonałym księgowym, woźnym, marketingowcem i doradcą handlowym. Może on robić wszystkie te rzeczy bardziej efektywnie niż inni, ale kosztem jednego zajęcia jest zrezygnowanie z innego. Poleganie na innych ma sens, dzięki temu możemy się wyspecjalizować.

Rozważmy przykład wielkiego XIX wiecznego pianisty, Ferenca Liszta. Był najwybitniejszym i najlepiej opłacanym pianistą w Europie. Powiedzmy, że doskonale stroił także fortepiany. Czy miałoby dla niego sens rezygnowanie z koncertu, za który dostałby 20000$, by nastroić własne pianino? Żadnego. Wolałby raczej zapłacić komuś 200$ za wykonanie tej usługi. Koszt alternatywny strojenia pianina jest dla Liszta wysoki, ale dla stroiciela niewielki. Dochodzi do wymiany i obustronnej korzyści.

Taka sama sytuacja zachodzi między lekarzami i pielęgniarkami. Lekarz może doskonale opiekować się pacjentami, ale robiąc to rezygnuje z wykonania operacji, która przyniosłaby mu tysiące dolarów.

Zauważ, że ma to sens nawet, gdy jedna osoba ma absolutną przewagę w każdej dziedzinie. To, co się liczy w rzeczywistości, to nie przewaga absolutna, ale przewaga komparatywna. W tym miejscu zastosowanie znajduje prawo asocjacji. Powyższe wnioski są poprawne dla dwóch, dwustu, dwóch tysięcy i dla wszystkich ludzi na świecie. Zatem mamy tu również zagadnienie ważne dla handlu międzynarodowego, ponieważ wzajemne korzyści są niezmiennie aktualne dla ludzi żyjących w różnych krajach.

W związku z powyższym ma sens wymiana handlowa między bogatymi i biednymi krajami, co zauważył Bartolomeo Albornoz już w XVI wieku:

„Jeśli nie byłoby tych umów, jedne kraje miałyby niedostatek towarów, które inne kraje mają w nadmiarze i nie byłoby możliwości dzielenia się dobrami do wymiany.”

Zauważ, że zyski te nie są rezultatem przemyślanych działań, a jedynie następstwem prawa asocjacji (związków), które papież Leon XIII nazwał elementarnym prawem człowieka w swojej encyklice Rerum Novarum:

Jednak stąd, że stowarzyszenia prywatne istnieją w łonie państwa, którego są niejako częściami, nie wynika bynajmniej, by państwo mogło dowolnie odmawiać im prawa do istnienia. Wolność bowiem tworzenia prywatnych stowarzyszeń ma człowiek na podstawie prawa natury, a państwo istnieje nie dla niszczenia prawa natury, ale dla jego ochrony; dlatego państwo zakazując prywatnych związków obywateli podważałoby własne swoje podstawy, skoro tak samo ono, jak i związki prywatne, z jednego pochodzi źródła, ze społecznej natury ludzkiej1.

Zarówno moralne jak i praktyczne zalety zostały przypomniane przez Jana Pawła II wCentesimus Annus:

Wyraźniej też widzimy, jak praca jednego człowieka splata się w sposób naturalny z pracą innych ludzi. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek „pracować” znaczy pracować z innymi i pracować dla innych: znaczy robić coś dla kogoś. Praca jest tym bardziej owocna i wydajna, im lepiej człowiek potrafi poznawać możliwości wytwórcze ziemi i głębiej odczytywać potrzeby drugiego człowieka, dla którego praca jest wykonywana.

Prawo to zostało sformalizowane przez Davida Ricardo w Anglii i od tego czasu na stałe weszło do rozważań ekonomicznych. Jego znaczenie jest nie do przecenienia. Oznacza, że nie wszyscy ludzie na świecie muszą mieć taki sam talent, by odnieść korzyści z kooperacji. W rzeczywistości, to różnorodność społeczeństwa pozwala na wspólną pracę i wymianę handlową z obustronną korzyścią.

Oznacza to, że izolacja i samowystarczalność prowadzi do ubóstwa. Współpraca i podział pracy są drogą do bogactwa. Zrozumienie tej idei pomoże obalić cały stos nonsensów zarówno prawicy jak i lewicy.

 Autor: Jeffrey A. Tucker

Tłumaczenie: Maciej Żukowski

KOMENTARZE

  • *
    Ten wasz wolny rynek to największe korzyści przynosi spekulantom, geszefciarzom i lichwiarzom i nikomu innemu...

    Wolny rynek bez zasad i bez kontroli państwa narodowego zamienia się w dziki zachód...

    http://www.youtube.com/watch?v=TmOk5s6IkqI&NR=1&feature=endscreen

    I tak od lat pieprzycie te farmazony!
  • @Paweł Tonderski 01:39:03
    Przypominam, ze ten Dziki Zachod byl najwiekszym boomem gospodarczym w historii Stanow Zjednoczonych.
    "bez kontroli państwa narodowego" Rynku nie da sie kontrolowac, on kontroluje sie sam.
  • @Logic 02:00:46
    Dopóki nie wszedł tam liberalizm i geszefciarski wolny rynek, to prawda. :)

    To na tym dzikim zachodzie ludzie dawali sobie radę bez bożka Mises-a i bez niewidocznej ręki rynku? Niemożliwe!
  • @Paweł Tonderski 02:12:32
    Cytat 1. "Przypominam, ze ten Dziki Zachod byl najwiekszym boomem gospodarczym w historii Stanow Zjednoczonych." - Logic

    Cytat 2. "Dopóki nie wszedł tam liberalizm i geszefciarski wolny rynek, to prawda. :) " - Paweł Tonderski

    Panie Pawle! Sam Pan sobie zaprzecza i to w jednym krótkim zdaniu. To co Pan nazywa "geszefciarskim wolnym rynkiem" właśnie z wolnym rynkiem nie ma wiele wspólnego.

    To socjalistyczne, lewicowe, budowanie kontroli i regulacji, lobbying w rządach, aby wolny rynek ograniczać (żeby tylko wymieniać cła, protekcjonizm, certyfikację, licencje, patenty itd.). Pisze Pan też o lichwie: przykład podaje Pan na tacy, przecież to właśnie żydowskie interesy były jawnym pogwałceniem zasad wolnego rynku. Kategoryzowanie parnterów, klientów wobec przynależności religijnej. Protekcjonizm i wspieranie "swoich".

    Nie ma to nic wspólnego z przykładami naturalnej współpracy. Zresztą żeby to Panu bardziej przybliżyc wystarczy wziąć przykład z tekstu i pokazać go w aktualnie panujących socjalistycznych realiach:

    - wymiana ciastek na bułki zostałaby opodatkowana
    - w obu firmach po jakimś czasie pojawiliby się kontrolerzy sprawdzający, jakim cudem sprzedaje Pan więcej ciastek niż był Pan w stanie produkować. Zajmując cenny czas Pana, dodając Panu kosztów, a być może doprowadzający do upadku Pana firmy.
    - być może nawet trzeci najgorszy przedsiębiorca, ale z majętną rodziną, pierwszy otrzymał certyfikat ISO, na produkt regionalny i zakazał sprzedaży ciastek zarówno Panu jak i najlepszemu mistrzowi.
    Etc.

    To co Pan nazywa "bożkiem" Misesem, jest właśnie potrzebne, by ludziom uświadamiać, jak daleko jesteśmy od pięknej wolności i naturalnej współpracy.

    Uwierzył Pan chyba, to co "wiodące media" wbijają nam do głów: że żyjemy w realiach wolnego rynku, tudzież, że wolny rynek to taki budynek przy Wall Street, albo, że wolnym rynkiem jest złodziejska prywatyzacja za łapówki itd. itd.

    Proszę mimo wszystko przeczytać jeszcze raz powyższy artykuł. Jeśli ciągle się Pan nie zgadza z autorem, to proszę merytorycznie skrytykować treść tekstu. Po merytorycznej krytyce, niech Pan nawet znowu da sobie upust swoim niższym potrzebom ( proszę sobie poużywać z "geszefcierzami", "farmazonami", "spekulantami", "lichwiarzami" ). Jednak to dopiero zaraz po merytorycznej krytyce tekstu powyżej.

    Z pozdrowieniami,
  • W domu sobie głoście ''wolny rynek''. Na wolnym rynku hulają wasze korporacje.
    My mamy wolność, bo Bóg nam ją dał w pakiecie z prawdą i miłością.
  • @circ 05:27:08
    Szanowna Pani,

    korporacje, lobbyści, protekcjonizm - które mają swoje żniwa w socjalistycznych państwach pełnych certyfikatów, licencji, ograniczeń, zezwoleń i pisanego pod nich prawa - nie mają nic wspólnego z wolnym rynkiem. Proszę się nie sugerować za bardzo opisami "wolnego rynku" serwowaną nam w "wiodących mediach".

    Co do tekstu powyżej, to czekam na Pani merytoryczną krytykę treści powyżej, a dopiero potem oczekiwałbym podłego komentarza w charakterze "do domu".

    Jeszcze nawiążę do pani cytatu: "My mamy wolność, bo Bóg nam ją dał w pakiecie z prawdą i miłością." - czy chodzi Pani o wolność taką jak na tegorocznym Marszu Niepodległości, prawdę i miłość taką jak w aktualnej rzeczywistości w naszym kraju?
  • Nie rozumiem tylko, dlaczego Liszt miałby zapłacić aż 200$ za strojenie,
    co z tego, że brał za koncert na nastrojonym fortepianie 20000$, przecież i tak mógł płacić 1$ za strojenie !!!! Stroiciel nie miał wyboru, nie mógł grać, mógł tylko stroić. Musiał wziąść tego 1 bugsa nawet wtedy, gdyby zupa kosztowała 2.

    I to jest właśnie neoniewolnictwo w zgrabnym intelektualnym przebraniu. Człowiek człowiekowi wilkiem w owczej skórze.
  • @Logic 02:00:46
    a największym boomem cywilizacyjnym było wyginięcie dinozaurów.
  • @interesariusz z PL 14:13:58
    Skro zna Pan sposób aby zaczarować fachowców usługodawców, że biorą pół procenta stawki, to mam nadzieję , że podpowie Pan kilka chwytów kolegom z forum. Ja obiecuję że będę bardziej miłosierny od Pana i będę płacił co najmniej połowę stawki.
  • @interesariusz z PL 14:13:58
    Ludziom typu "róbcie sobie w domu wolny rynek" możemy od razu podziękować. Oni nie chcą rozmawiać, tylko są zdesperowani bo nie potrafią logicznie argumentować więc uciekają się do odwracania kota ogonem. Nie wiem dlaczego na wolnym rynku najwięcej mieliby zyskiwać spekulanci i lichwiarze. W takich warunkach każdy chciałby zostać spekulantem i lichwiarzem, więc ich zarobki by się skurczyły. Poza tym kto powiedział że lichwiarz czy spekulant człowiek mniej potrzebny od robotnika lub przedsiębiorcy. Każdy kto daje społeczeństwu więcej niż od niego zabiera jest pożyteczny. Nie rozumiem w jaki sposób te dwa typy zajęć miałyby szkodzić innym.

    Widzę, że z Panem jednak warto rozmawiać, bo wysuwa Pan argumenty.
    Jestem ciekawy czy jeśli pójdzie Pan do masażysty i zaproponuje mu, że zapłaci 1zł to on zgodzi się na to by wykonał za tyle masaż. Nikt na taki układ nie pójdzie, bo szkoda mu czasu i sił na głupoty gdy inny płacą więcej. Gdyby nie płacili, to byłby to sygnał od rynku że masażystów jest zbyt dużo. Społeczeństwo nie potrzebuje aż tylu masażystów, co ma zniechęcić ludzi do kształcenia w tym kierunku, a obecnych masażystów zachęcić do przekwalifikowania się. Społeczeństwo płaci za to, co akurat jest mu potrzebne. Tak samo stroiciel miałby wybór. Mógłby na przykład zostać kierowcą taksówki, dostawcą pizzy lub szewcem. Proszę pomyśleć. Czy jeśli Pan coś kupuje i powie sprzedawcy lub usługodawcy "zapłacę Panu tylko 1/10 ceny, którą Pan oferuje" to on nie będzie miał wyboru i będzie musiał Panu to sprzedać?
  • @interesariusz z PL 14:13:58
    I proszę zauważyć jeszcze jedno, nie można argumentować że pianista działałby na szkodę stroiciela nawet jeśli tamten zgodziłby się przyjąć zapłatę 1$, bo nie miałby innej alternatywy. Nawet wtedy pianista działa na korzyść stroiciela, bo gdyby nie pianista to stroiciel nie miałby kompletnie żadnego zajęcia. Jeśli wolałby nie mieć kompletnie żadnego zajęcia niż pracować za 1$, to nawet gdy pianista chce zapłacić 1$ to może on odmówić lub przyjąć ofertę. Gdyby pianisty nie było, to byłby on zmuszony do pierwszej opcji.

OSTATNIE POSTY

więcej
  • GOSPODARKA

    Tyrania i monopol broni

    Rządzący zdają sobie sprawę z tego, że jedynym sposobem na zachowanie ich kontroli nad ludźmi jest monopolizacja broni palnej. Wydaje się, że niebezpieczeństwo totalnego rozbrojenia zażegnać może już tylko masowe nieposłuszeństwo. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Budujemy mosty dla pana starosty

    Podobnie nieprawdziwa jest teza, że to ograniczanie inwestycji publicznych spowodowało falę bankructw. Można wręcz zaryzykować tezę, że to właśnie wzrost wydatków publicznych spowodował kłopoty na rynku budownictwa drogowego. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Co dalej z kryzysem? - Polska

    Polskie państwo musi przyspieszyć deregulację i myśleć o sposobach obniżania wydatków zamiast podnosić podatki i łudzić ludzi wizją udanych państwowych inwestycji. Niestety, trudno być hurraoptymistą, gdy słyszy się kolejne pomysły polityków. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930