Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
106 postów 11 komentarzy

Instytut Misesa

Instytut Misesa - Instytut Ludwiga von Misesa jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwołującym się do tradycji austriackiej szkoły ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertariańskiej myśli politycznej.

We Frankfurcie się nudzą, więc czytają

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach EBC nadal nie będzie prowadził intensywnej polityki pieniężnej i pracownicy EBC będą mogli oddać się jeszcze bardziej wnikliwej lekturze dzieł Misesa.

Europejski Bank Centralny ostatnio nie działa zbyt aktywnie. Co prawda Mario Draghi ogłosił, że w razie potrzeby zacznie skupować hiszpańskie obligacje (o ile oczywiście Hiszpanie obiecają zreformować swoją gospodarkę), ale na razie nic takiego nie ma miejsca — EBC nie przeprowadza żadnych gwałtownych operacji. Ostatnio frankfurcki bank przyznał się, że z planowanych 40 mld euro listów zastawnych udało mu się kupić jedynie papiery warte ok. 16,4 mld euro. Tego typu porażki winne są kształtowi poniższych wykresów — pierwszy obrazuje sumę bilansową EBC (w mln euro), drugi zmiany rok do roku tej samej wielkości.

 

Widzimy, że po opisywanym na Kryzys Blogu szaleństwie trzyletnich LTRO, EBC raczej nie gromadzi nowych aktywów. Tempo wzrostu bilansu frankfurckiej instytucji spadło z 60% rdr do nędznych 30% (z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w 2009 r. po silnych interwencjach podczas kryzysu finansowego). Jednocześnie sektor bankowy nie bardzo ma ochotę kreować nowe kredyty, przez co podaż pieniądza rośnie niewiele jak na współczesne standardy (roczny wzrost M1 o 5%, M3 o 2,7% przy praktycznie zerowej dynamice akcji kredytowej dla sektora prywatnego).

Generalnie pracownicy EBC mogą narzekać na nudę (zwłaszcza relatywnie do przełomu 2011 i 2012 r.). Nie dziwi więc, że niektórzy z nich zabrali się do badań i pisania raportów. Najnowszy taki raport poświęcony jest wirtualnym walutom m.in. Bitcoinowi. EBC twierdzi, że na razie Bitcoin nie stanowi ryzyka dla stabilności cen i stabilności systemu finansowego, chociaż jeśli stałby się znacznie bardziej popularny, to mógłby osłabić popyt na pieniądze produkowane przez banki centralne i tym samym utrudniać mierzenie podaży pieniądza i kontrolę stóp procentowych w gospodarce. Jako że płatności w Bitcoinach nie są należycie nadzorowane przez władze, to użytkownicy wirtualnych walut są według EBC narażeni na liczne ryzyka (płynności, kredytowe, prawne). Do tego w Bitcoinach mogą rozliczać się złoczyńcy handlujący substancjami zakazanymi przez państwa dla naszego dobra. Co zaś najważniejsze handlowanie w wirtualnych walutach może podmyć reputację banków centralnych, a reputacja według EBC jest niezwykle ważna.

Nie wiem, czy obawy EBC względem np. Bitcoinów są uzasadnione. Mam nadzieję, że tak, ale nie to jest dla mnie w raporcie najciekawsze. Moją uwagę przykuła ramka na stronach 22-23 poświęcona ekonomicznym korzeniom idei Bitcoina. Według autora (być może autorów, nie znalazłem nigdzie nazwisk autora(ów) raportu) korzenie te tkwią w austriackiej szkole ekonomii. Raport podaje dość ładne streszczenie austriackiej teorii cyklu koniunkturalnego (choć zaczerpniętą z raczej dość popularnonaukowego dzieła Rothbarda), wspomina o sympatii austriaków dla standardu złota i przywołuje Heyekowską ideę denacjonalizacji pieniądza, czyli pozwolenia każdemu na emitowanie własnej waluty — i niech najlepsza zwycięży.

W raporcie twierdzi się także, że Bitcoin nie jest jednak ideałem austriaków, ponieważ:

a) Bitocoiny nie mają żadnej wewnętrznej wartości jak np. złoto, są to tylko bity zapisane na komputerze;

b) system Bitcoinów nie przechodzi testu „Misesowskiego teorematu regresji”, który wyjaśnia, że pieniądz nie jest akceptowany z powodu nakazu rządowego lub z powodu społecznej konwencji, ale ponieważ ma korzenie w towarze reprezentującym już jakąś siłę nabywczą.

Moim zdaniem oba zarzuty (wzięte z jakiegoś niezbyt znanego blogu) są nietrafione. Dobra nie mają żadnej wewnętrznej wartości, nawet złoto. Oddajmy najlepiej głos samemu Misesowi

"Wartość to znaczenie, jakie działający człowiek przypisuje ostatecznym celom. […] Wartość nie należy do istoty rzeczy, nie tkwi w ich wnętrzu. Jest w nas; jest sposobem, w jaki człowiek reaguje na warunki swojego otoczenia. (Ludzkie działanie, tłum. W. Falkowski, Warszawa 2007, s. 81)"

Co do kwestii drugiej, to Bitcoin nie jest jeszcze pieniądzem — nie jest powszechnie przyjmowanym środkiem wymiany. Jakieś wymiany się z jego pomocą dokonują, lecz do statusu pieniądza jeszcze wiele mu brakuje. Dzisiejsi uczestnicy systemu tej wirtualnej waluty mogą brać w nim udział, chcąc korzystać z usług wymiany, jakie on oferuje. Dzięki istniejącemu kursowi wymiany na dolara czy inne waluty mogą oszacować siłę nabywczą Bitcoina. Skąd ona jednak się wzięła — innymi słowy, po co twórcy i pierwsi użytkownicy Bitcoina chcieli poświęcać czas i rzadkie zasoby na posiadanie tej wirtualnej waluty. Takich powodów mogło być wiele — chęć uczestnictwa w projekcie, który jest ciekawy od strony informatycznej, chęć uczestnictwa w projekcie, który sprzeciwia się państwowemu monopolowi w jakimś zakresie i pozwala na anononimowość względem Wielkiego Brata itp. Choć takie dobra są niematerialne, to dalej są to dobra, które uzyskały później w wymianach swoją cenę rynkową, która pozwoliła z kolei oszacować ich siłę nabywczą. Nie ma tu nic niezgodnego z teorematem regresji.

Bardzo się ucieszyłem, kiedy w raporcie EBC zobaczyłem wzmianki o austriakach i ich teorii pieniądza i cyklu koniunkturalnego. Wydaje się to ciekawy objaw rozprzestrzeniania się solidnej wiedzy ekonomicznej. Mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach EBC nadal nie będzie prowadził intensywnej polityki pieniężnej i pracownicy EBC będą mogli oddać się jeszcze bardziej wnikliwej lekturze dzieł Misesa. 

Autor: Mateusz Benedyk

Tekst zaczerpnięty z Kryzys Bloga Instytutu Misesa (kryzys.mises.pl)

KOMENTARZE

  • Instytut Misia znów nas nawiedza.
    Wisi to już pól dnia i prawie nikt tutaj nie zajrzał. Całkiem słusznie, czy warto tracić czas na ekonomicznych hochsztaplerów?
    Teraz zrobią mobilizację i nabiją jaką setkę wejść. Już raz tak zrobili, TW Bereta płaci TW Bereta wymaga.
  • @vortex 15:57:34
    Może dlatego, że artykuł już wcześniej pojawił się na mises.pl?

OSTATNIE POSTY

więcej
  • GOSPODARKA

    Tyrania i monopol broni

    Rządzący zdają sobie sprawę z tego, że jedynym sposobem na zachowanie ich kontroli nad ludźmi jest monopolizacja broni palnej. Wydaje się, że niebezpieczeństwo totalnego rozbrojenia zażegnać może już tylko masowe nieposłuszeństwo. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Budujemy mosty dla pana starosty

    Podobnie nieprawdziwa jest teza, że to ograniczanie inwestycji publicznych spowodowało falę bankructw. Można wręcz zaryzykować tezę, że to właśnie wzrost wydatków publicznych spowodował kłopoty na rynku budownictwa drogowego. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Co dalej z kryzysem? - Polska

    Polskie państwo musi przyspieszyć deregulację i myśleć o sposobach obniżania wydatków zamiast podnosić podatki i łudzić ludzi wizją udanych państwowych inwestycji. Niestety, trudno być hurraoptymistą, gdy słyszy się kolejne pomysły polityków. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031