Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
106 postów 11 komentarzy

Instytut Misesa

Instytut Misesa - Instytut Ludwiga von Misesa jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwołującym się do tradycji austriackiej szkoły ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertariańskiej myśli politycznej.

Tworzenie miejsc pracy i inne ekonomiczne mity

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tworzenie miejsc pracy jest niezbędne. Ale skąd jednak biorą się miejsca pracy? Ani gigantyczny plan stymulacyjny Obamy, ani działania podjęte przez Fed nie zdołały rozwiązać tego problemu. W rzeczywistości stworzą one tylko więcej problemów.

Autor: Fred Buzzeo
Tłumaczenie: Marcin Pasikowski

Tworzenie miejsc pracy stało się dominującym tematem podczas obecnej recesji. Skupiają się na nim zarówno konserwatyści (w bardzo szerokim rozumieniu), jak i ekonomiści o skrzywieniu lewicowym. Co więcej, jeśli zapytasz kogoś na ulicy, jaki jest dzisiaj najpilniejszy problem gospodarczy, z pewnością usłyszysz: „bezrobocie”.

Badanie przeprowadzone w marcu 2010 r. przez Instytut Gallupa pokazało, że amerykańska opinia publiczna uważa bezrobocie za największy problem w kraju. To odkrycie potwierdza ankieta przeprowadzona przez „Washington Post” w październiku 2010 r. Brak determinacji w tworzeniu nowych miejsc pracy był jednym z głównych powodów uzyskania tak wielkiego zwycięstwa wyborczego przez demokratów podczas ostatnich wyborów w 2010 r.

Jest więc jasne, że tworzenie miejsc pracy jest niezbędne. Skąd jednak biorą się miejsca pracy? Ani gigantyczny plan stymulowania gospodarki administracji Obamy, ani luzowanie ilościowe dokonane przez Fed nie zdołały rozwiązać tego problemu. W rzeczywistości te działania stworzą więcej problemów, niż miały naprawić.

Wysokie bezrobocie wciąż nęka gospodarkę. Dlatego musimy szukać innych rozwiązań tego problemu. Musimy zadać pytanie: jaka jest droga do stałego wzrostu gospodarczego, któremu nie towarzyszyłaby inflacja?

By odpowiedzieć na to pytanie, proponuję cofnąć się nieco w czasie i przeanalizować prace klasyków ekonomii. Czyniąc to, przekonamy się, że zajmowali się głównie problemem produkcji dóbr i usług.

Jean-Baptiste Say ujmuje to najbardziej zwięźle. Pisze on:

"W społeczności, mieście, regionie lub kraju, który produkuje w dużych ilościach oraz w każdej chwili dodaje coś do sumy swych produktów, niemal wszystkie gałęzie handlu, produkcji i generalnie przemysłu przynoszą godziwy zysk. Dzieje się tak, ponieważ popyt jest duży, a na rynku zawsze znajduje się duża ilość produktów, gotowych do wykorzystania w nowych produktywnych usługach. W sytuacji odwrotnej, za sprawą nieudolności narodu lub jego rządu, produkcja nie rozwija się lub nie nadąża za konsumpcją. Ogólny popyt wtedy maleje, wartość produktu jest mniejsza niż koszty jego wytworzenia i żaden wysiłek produkcyjny nie jest nagradzany. Zyski i płace maleją, a wykorzystanie kapitału staje się mniej opłacalne i bardziej niebezpieczne. Jest on po kawałku przejadany — nie za sprawą ekstrawagancji, ale z konieczności, a także ponieważ jego źródła wyschły[1]."

Powyższy argument jest powszechnie znany jako prawo Saya. Jego sedno tkwi w fakcie, że wzrost możliwości produkcyjnych tworzy zatrudnienie i ogólny, naturalny wzrost popytu. Dlatego moce produkcyjne uważa się za podstawę tworzenia miejsc pracy i gospodarczego dobrobytu, który z kolei jest ich następstwem. Prawo Saya było przez dekady teoretycznym wytłumaczeniem wzrostu gospodarczego.

Natomiast w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat stało się przedmiotem negacji i pośmiewiska wśród większości ekonomistów głównego nurtu. Prawo Saya zostało zastąpione zarówno takimi mitami ekonomicznymi, jak krzywa Phillipsa i stymulowanie „zagregowanego popytu”, jak i złowrogim widmem deflacji. Kto wyrządził takie szkody w ekonomicznym postrzeganiu świata?

Wszystkie drogi prowadzą do Keynesa

John Maynard Keynes jest odpowiedzialny za zniekształcenie zdroworozsądkowego spojrzenia, jakie towarzyszyło wczesnej ekonomii. Zadziwiające jest, że — wbrew wszelkim dowodom empirycznym — ekonomiści głównego nurtu oraz rządy wciąż wyznają wyświechtane postulaty Ogólnej teorii.

Pomimo że jego doktryny były wielokrotnie obalane, nauki Keynesa są ciągle odgrzewane przez intelektualnych „kuglarzy”, którzy okupują nasze instytucje „wyższego nauczania”. Potwierdzeniem powyższej tezy może być fakt, że Paulowi Krugmanowi, dzisiejszemu wcieleniu Keynesa, przyznano nawet Nagrodę Nobla!

Podstawowym spoiwem iluzji Keynesowskiej ekonomii jest zanegowanie prawa Saya. Henry Hazlitt w elegancki sposób obalił ten Keynesowski mit. Nie ma potrzeby przytaczać jego argumentów w tym miejscu[2].

Zastosujemy jednak podstawową logikę, aby mieć na czym oprzeć naszą dyskusję. Biznesmen nie spędza dni, zastanawiając się, w jaki sposób tworzone są miejsca pracy. Przeciwnie, jeśli jest dobry w tym, co robi, spędza swój czas, myśląc o takich przedsięwzięciach, w które mógłby się zaangażować i osiągnąć zysk. Kiedy już ustali, jaka działalność będzie zyskowna, kieruje wszelkie swe zasoby, aby osiągnąć oczekiwany rezultat i zarobić pieniądze.

To właśnie motyw zysku, potencjalny wzrost aktywności produkcyjnej, przyczyniają się do tworzenia miejsc pracy. Jako deweloper nie zatrudniam żadnego pracownika, zanim nie zdobędę zlecenia budowlanego, po którym spodziewam się przyzwoitego zysku. Zatrudniam pracownika, kiedy widzę rzeczywiste zapotrzebowanie na jego usługi. Jak zauważył to Say, to działalność produkcyjna kreuje zatrudnienie, napełniając przy tym kieszenie ludzi, którzy z kolei mogą je wydawać na zakupy różnych produktów.

Krzywa Phillipsa

Krzywa Phillipsa jest kolejnym ekonomicznym mitem. Ów mit stanowi wygodną wymówkę dla inflacji — przecież dzięki obniżaniu wartości pieniądza tworzone są miejsca pracy. Próba wprowadzenia tego w życie, już raz niemal zrujnowała gospodarkę Stanów Zjednoczonych.

Historia gospodarki lat siedemdziesiątych dostarcza empirycznych dowodów obalających zależności ukazane w krzywej Phillipsa. Podkreślam, że chodzi tutaj o dowody empiryczne, ponieważ jest to ulubiony termin ekonomistów głównego nurtu. To właśnie oni indoktrynują nas takimi mitami, kiedy przewijamy się przez ich sale lekcyjne.

Próba zastosowania założeń krzywej Philipsa przez administracje Johnsona i Nixona zrujnowała gospodarkę do tego stopnia, że stworzony został nowy termin ekonomiczny, który określał równoczesną wysoką inflację i stojącą w miejscu gospodarkę: stagflacja. Hazlitt udowodnił, że nie istnieją historyczne dowody empiryczne wspierające mit krzywej Phillipsa. Nie jest to jednak właściwe miejsce na przytaczanie jego prac[3].

Możemy za to zwrócić się ku logice. Logika bowiem zaprzecza temu, by działania mające na celu wykreowanie środowiska inflacyjnego mogły stworzyć miejsca pracy. Gdy weźmiemy pod uwagę publiczne oczekiwania podczas wzrostu cen, przekonamy się, że wzrost ilości miejsc pracy w środowisku inflacyjnym jest bliski zeru.

Zdolności produkcyjne są ograniczane, ponieważ przedsiębiorcy — jednostki, których działania tworzą miejsca pracy — są niepewni co do przyszłości. Niepewność zaś najskuteczniej odstrasza działalność inwestycyjną. Ekspansja gospodarcza i wzrost ilości miejsc pracy bez inwestycji nie istnieją.

Podnoszenie cen nie może przyczynić się do tworzenia miejsc pracy na dłuższą metę, ponieważ zniechęca do produktywnych inwestycji i utrzymuje stały relatywny poziom dochodów i aktywności gospodarczej. Powtórzmy to raz jeszcze, takie działanie zaprzecza logice. Najwyraźniej jednak nie zaprzecza ideologicznym poglądom ludzi, którzy podejmują takie „stymulujące działania”.

Złowrogie widmo deflacji

Irracjonalny lęk przed deflacją jest jednym z głównych powodów kryzysu finansowego — wraz z jego wysokim tempem znikania miejsc pracy — którego skutków doświadczamy do dziś. Od roku 1998, w którym upadł Long Term Capital Management (LTC) — fundusz hedgingowy zarządzany przez noblistów z dziedziny ekonomii — szef Fedu, Alan Greenspan, zwalczał widmo deflacji niczym narkoman swój nałóg. Opanowała go na tym punkcie obsesja. Jego odpowiedzią na kryzys LTC było obniżenie stopy procentowej na rynku międzybankowym poprzez zwiększenie podaży pieniądza.

W roku 2000 rynkiem finansowym wstrząsnął kolejny kryzys — pęknięcie bańki internetowej oraz spadek indeksu NASDAQ z jego szczytowej wartości 5132,52 10 marca 2000 r. Jaka była odpowiedź prezesa Greenspana? Ponownie zwiększył podaż pieniądza i obniżył oprocentowanie na rynku pożyczek międzybankowych. Należy odnotować interesujący fakt, że nigdy nie porównywał on swej ekspansywnej polityki monetarnej z „nieracjonalnym entuzjazmem”, który tak ostro krytykował.

W grudniu 2001 r. stopa procentowa na rynku pożyczek międzybankowych została obniżona do 1,87%. Do końca 2002 r. wynosiła już 1,25%, co było najniższą wartością od 41 lat i ciągle zmierzała w kierunku zera[4].

Prezes Greenspan był tak przejęty deflacją, iż oświadczył, że inflacja jest pokonana i nie jest już żadnym zagrożeniem. W oświadczeniu przed Połączonym Komitetem Ekonomicznym Kongresu, Greenspan powiedział: „Inflacja jest teraz wystarczająco niska i nie jest już czynnikiem branym pod uwagę w kalkulacjach gospodarstw domowych i przedsiębiorstw”[5]. Prezes Greenspan sygnalizował w ten sposób nową bitwę na froncie deflacyjnym.

Ponownie musimy posłużyć się logiką, by rozwiać mit deflacyjny. Po pierwsze, w ciągu ostatnich 15 lat większość cen nie spadała, a wzrastała. Jako deweloper byłem w tym okresie zszokowany wzrostem cen takich towarów jak miedź czy stal, których używałem w projektach budowlanych. Mogłem tylko pomarzyć o niższych cenach.

Po drugie, jeśli wszystkie ceny mogą spadać razem, to deflacja jest korzystna dla gospodarki. Jeśli zyski zostają te same w porównaniu do dóbr i usług, które muszę kupić, finalna cena domu jaką uzyskam nie jest żadnym problemem. Martwią mnie tylko niższe zyski w zestawieniu z wyższymi cenami, które muszę płacić za potrzebne mi dobra.

Jak podkreślał to Rothbard, jeśli pozwolonoby na spadek płac podczas wielkiego kryzysu, bezrobocie nie osiągnęłoby poziomu 25%[6]. Deflacja jest problemem tylko wtedy, jeśli nie pozwala się cenom dostosowywać do niej. Taki bieg wydarzeń ma miejsce, gdy wkracza rząd, utrzymując wysokie ceny towarów i pracy, jak miało to miejsce podczas wielkiego kryzysu.

Politycy nie pozwalają na spadek cen, ponieważ chcą przypodobać się grupom nacisku, takim jak związki zawodowe, od których głosów i poparcia są zależni. Innym powodem jest brak zrozumienia dla problemu ilości pieniądza w społeczeństwie.

Wnioski

Zobaczyliśmy więc, w jaki sposób ekonomiczne mity, niszczące produktywną działalność, są podtrzymywane przez ekonomistów i wprowadzane w życie przez decydentów politycznych. Musimy teraz ponownie zadać pytanie: jaka jest droga do stałego wzrostu gospodarczego, któremu nie towarzyszyłaby inflacja?

Po pierwsze, musimy zdać sobie sprawę, że sztuczne tworzenie miejsc pracy nie jest rozwiązaniem. Jak przekonaliśmy się na przykładzie programów Great Society (Wielkie Społeczeństwo), rząd nie może stworzyć miejsc pracy, nie tworząc przy tym inflacji. Powód tego jest prosty: rząd nie produkuje dóbr. Nie przyczynia się do zwiększenia możliwości produkcyjnych narodu. Nie można powiedzieć, że rząd tworzy bogactwo, lecz je raczej niszczy poprzez opodatkowanie i redystrybucję.

By zwiększyć zatrudnienie, nie doprowadzając do inflacji, musimy — jak Jean-Baptiste Say powiedział nam 200 lat temu — zachęcić do produkcji, a nie tylko konsumpcji dóbr. Pomysł Keynesa, polegający na stymulacji zagregowanego popytu, jest kolejnym ekonomicznym mitem. W żaden sposób nie przystaje on do zdrowej polityki gospodarczej. Jest on przyczyną inflacji i nie prowadzi do zrównoważonego wzrostu gospodarczego.

Zacytujmy Johna Stewarta Milla: „Tym, co przysparza krajowi bogactwa nigdy nie jest konsumpcja, a produkcja. Jeśli istnieje tylko to drugie, to z pewnością nie ma potrzeby wywoływać tego pierwszego”.

By zwiększyć aktywność produkcyjną i w ten sposób stworzyć miejsca pracy, musimy przywrócić zaufanie w system. Jak wspomniałem już wcześniej, przedsiębiorcy niechętnie inwestują w niepewnych czasach, lub kiedy przeczuwają, że ich ciężko zarobione zyski będą skonfiskowane przez jakieś programy redystrybucji dochodu.

Zaufanie do systemu może zostać przywrócone dzięki prostemu działaniu. Najważniejszą rzeczą jest to, aby pozwolić suwerennej jednostce podejmować własne decyzje. Działania jednostki, odzwierciedlające jej użyteczność na rynku, określą odpowiedni poziom inwestycji, produkcji i konsumpcji. Jest to jedyny niezawodny sposób na osiągnięcie gospodarczego wzrostu, zwiększenia ilości miejsc pracy i pozbycie się inflacji.

Powyższy scenariusz odrzuca konieczność udziału centralnego planisty i rządowego bankiera. Jest to główny powód, dla którego taki scenariusz jest ciągle pogardzany przez ekonomistów głównego nurtu, ponieważ przy braku centralnego planisty niemożliwe staje się uzasadnienie istnienia samego ekonomisty.

Ekonomiczne mity przedstawione powyżej muszą być wyeliminowane z podręczników, które indoktrynują legiony przyszłych ekonomistów przewijających się przez żarna przemysłu edukacyjnego. Niestety, ponieważ te mity dostarczają uzasadnienia dla działań tak wielu ludzi, pozostaną one z nami, wciąż nękając gospodarkę. 


 

[1] John Baptiste Say, „Of the Demand and Market for Goods”, in The Critics of Keynesian Economics, red. Henry Hazlitt, (Foundation for Economic Education: 1993) s. 21–23.

[2] Zob. Henry Hazlitt, The Failure of the New Economics, (Auburn, Alabama: Ludwig von Mises Institute, 2007) s. 32–42.

[3] Zob. Henry Hazlitt, The Inflation Crisis and How to Resolve It, (Foundation for Economic Education, 1978).

[4] Federal Reserve Board of Governors.

[5] Peter Gosselin, Greenspan Paints Deflation Scenario, (Los Angeles Times, May 22, 2003).

[6] Murray Rothbard, America’s Great Depression, (Auburn: Ludwig von Mises Institute, 2006) s. 267–270. Polskie wydanie: Murray Rothbard, Wielki Kryzys w Ameryce, tłum. W. Falkowski I M. Zieliński, Warszawa 2010.

KOMENTARZE

  • ACTION ...
    Proponuję następujące DZIAŁANIA:

    1. Podać do sądu uczelnie, które uczą kłamstw. Kilka rozpraw stałoby się dla nich zimnym prysznicem i przynajmniej wymusilibyśmy na nich, że w trakcie wykładów z "keynesizmu-idiotyzmu" wykładowcy musieliby studentów informować ze teraz zaczyna się część kabaretowa ...

    2. Zorganizować akcję wśród licealistów i studentów kierunków ekonomicznych lub mających przedmioty ekonomiczne, aby na zajęciach otwarcie kwestionowali rozum i wiedzę wykładowców oraz żeby domagali się od nich odpowiedzi na kluczowe wątpliwości.

    Całą akcję proponuję prowadzić pod kryptonimem: "Tora, Tora, Tora" ...

    Albo może inaczej - niech to będzie:

    ********* "ODKŁAMAĆ EKONOMIĘ W SZKOŁACH !!!" ************


    3. PRZYKŁAD.
    Wyobraźmy sobie bezludną wyspę, na niej 5 ludzi. Każdy ma po 5 muszelek lokalnej waluty. W pewnym momencie jeden z nich (człowiek "A") wpada na pomysł, żeby zrobić coś, co nazwał "X".

    Na ten cel potrzebuje wszystkich pieniędzy i powiedział też że on zrobi sam tą rzecz "X". Oczywiście rzecz "X" miała dać ogromne korzyści wszystkim ludziom na wyspie.

    Po przekazaniu wszystkich pieniędzy do człowieka "A" zabrał się on do roboty i po kilku dniach oczom wszystkich ukazało się "X" ...

    Było OGROMNE ! Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieli ! Ale był jeden problem: "X" nie robiło KOMPLETNIE NIC ...

    Nawet nie dało się go podziwiać, bo było NIEWIDZIALNE !!!


    Efekt ?

    Człowiek "A" ma wszystkie pieniądze, PWB (produkt wyspowy brutto) jest ogromny, ale nie ma z tego ŻADNYCH KORZYŚCI !!!

    Co to oznacza ?

    Otóż to, że miara pieniężna nie jest równoznaczna z miarą użytkową !!!

    Można za miliardy zrobić gówno i za darmo coś niezwykle ważnego !!!

    Ale keynesiści-DEBILE (i w ogóle wszyscy monetaryści) ulegają złudzeniu, że pieniądz sam w sobie ma jakikolwiek sens, jakąkolwiek wartość ... Że można (odpowiednio nim operując) wpływać na dobrobyt ludzi ...

    Otóż NIE MOŻNA ...

    Można za to ich OKRADAĆ poprzez przekierowywanie zasobów (ludzi, maszyn, ziemi) do produkcji rzeczy "X" ...

    To właśnie robi rząd, który utrzymując redystrybucję oraz nadając monopole w niektórych dziedzinach (rolnictwo, energia itp.) powoduje, że zasoby są skierowywane do obszarów, w których nie ma potrzeby działać !!! W ten sposób produkujemy takie "rzeczy X", zamiast robić to, czego potrzebują ludzie ...

    To tak, jakby na tonącej łodzi wioślarze zostali skierowani do robienia wycinanek kurpiowskich ... Niby to praca i to praca ... Co więcej ! Za każdą z tych prac wioślarze dostają taką samą płacę !!!

    Tak więc z punktu widzenia PKB NIE MA RÓŻNICY !!!

    Patrząc się przez pryzmat PKB - NIE DA SIĘ ODRÓŻNIĆ tych dwóch stanów !!!!

    A jednak w jednej sytuacji ludzie zostają uratowani, a w drugiej łódź z ludźmi tonie w odmętach oceanu keynesizmu-debilizmu ...
  • @Ultima Thule 08:44:12
    Komu Pan to proponuje?
    Marsjanom?
    Rozumiem Pańskie emocje, ale odrobina zdrowego rozsądku nie zaszkodzi nawet wolnorykowcowi.
  • @BTadeusz 08:55:58
    ale co proponuję ? Tą akcję w szkołach ?
  • @Ultima Thule 08:44:12
    Całkiem rozsądnie.
  • autor
    " Musimy zadać pytanie: jaka jest droga do stałego wzrostu gospodarczego, któremu nie towarzyszyłaby inflacja?"

    Nie ma żadnej różnicy miedzy keynesistami, a przedstawionym w artykule poglądem jeśli podstawą jest początkowe pytanie.
    Podstawy są z jednego źródła (głupoty i zachłanności).
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:14:57
    mógłbyś ROZWINĄĆ SWOJĄ MYŚL ?

    Na czym polega ten "brak różnicy" ?

    I co ma "zachłanność" do ZASAD EKONOMII ???
  • @Ultima Thule 09:18:46
    to jest mniej więcej tak, jak fizyka opisująca prawa ruchu ciał w polu grawitacyjnym.

    Fizyk opisuje te prawa JEDNAKOWO, niezależnie czy opisuje ruch piłki plażowej, którą bawią się dzieci, czy też ruch kuli karabinowej, która zaraz jedno z tych dzieci zabije ...

    Odróżniajmy ZASADY EKONOMII od tego, co jest DOBREM i ZŁEM ...

    Komuniści przestali to rozróżniać i postanowili stworzyć gospodarkę wbrew prawom ekonomii ...
    Żaden inny pojedynczy powód nie przyniósł więcej ofiar śmiertelnych, niż to niewinne pragnienie "dobra dla wszystkich ludzi" ...
  • @Ultima Thule 08:58:35
    Proszę się otrząsnąć!...-:)))
    Przecież wylewanie najtrafniejszych diagnoz krytycznych łącznie z propozycjami "naprawy" - NIE MA ADRESATA.
    Przeciez decydenci nie sa głupi.
    Robią to, co dla nich jest zbawienne - przedłuża agonię (wspólną z nami) i to agonię przyjemną.
    Oni mogą zmieniać wszystko, co nie pogorszy ich statusu.
    Czy Pańskie propozycje można uznać, że im to zapewnią?

    Pytam ponownie:
    DO KOGO KIERUJE PAN TE POSTULATY?
  • @BTadeusz 09:24:50
    do naszego, WOLNORYNKOWEGO środowiska ...

    do NE, do Instytutu Misesa i do innych ludzi i organizacji podzielających pogląd, że keynesizm-debilizm to GÓWNO ...

    Poza tym nie widzę problemu, żeby każdy uczeń i każdy student na własną rękę realizował te pomysły !
  • Miejsca pracy SAME się pojawią,
    o ile rentowność ich tworzenia będzie wyższa niż depozytów bankowych.

    Z czego może to wyniknąć?
    Z prawa.
    Z gwarancji.
    Nie - zachowania wrtości oszczędności, lecz z gwarancji najwyzszej rentowności z produkcji materialnej i usług.

    Jeśli przesuniemy większość (dziś - pasożytów) z budżetu - na rynek, to walka klasowa będzie się odbywać w nas samych i - na rynku - poprzez konkurencję.

    Jeśli wartość oszczędności będzie najwyższa w chwili jej uzyskania, to każdy będzie inwestował w produkcję - bo to będzie jedyne źródło osiągnięcia dodatniej rentowności - nie - poprzez wzrost warości tych oszczędności, lecz - poprzez obniżenie cen tego - co chcemy posiąść.

    Dostępność fizyczną do towarów i usług można "indeksować".
    Nie byłoby to zgodne ze zmianą ilości pieniądza. (którego by przybywało)
    "Indeks cen" - powinien zostać odniesiony do statystycznej "roboczogodziny". - to definowałoby wzrost.
    Pieniądzowi należałoby pozostawić funkcję podstawową - ekwiwalentność "barteru". (chwilowa wartość wymienna).
  • @BTadeusz 09:43:07
    "Jeśli wartość oszczędności będzie najwyższa w chwili jej uzyskania, to każdy będzie inwestował w produkcję"

    Ciekawe jak w taki razie wytłumaczyć obecny popyt na obligacje niemieckie, które mają podobno oprocentowanie ujemne. Przecież nie powinny one w ogóle znajdować nabywcy? Podobnie obligacje hiszpańskie - powinny bez problemu znajdować nabywców przy tak wysokim oprocentowaniu, a są uznawane jako śmieciowe.

    Moim zdaniem analizując oszczędności należy także wziąść pod uwagę kryterium minimalizowania straty wartości dla oszczędności. Jeżeli przyjąć że właściciele oszczędności kierują się tym kryterium, to nawet w przypadku zmniejszenia oprocentowania depozytów oszczędności nie przejdą w sferę produkcji ale mogą przejść w sferę kruszców, ziemi czy nieruchomości. Ponieważ tak nakazuje strategia minimalizacji strat.
  • @Ultima Thule 09:18:46
    Za dużo pisania by było; 21.08 w NE mam mieć prelekcję na temat CP - bazy tez tam zawartych można wyprowadzić także odniesienia ekonomiczne.
    jestem otwarty na dyskusję.
  • @programista 10:43:24
    strategia MAKSYMALIZACJI EFEKTU mówi, że mamy zawsze starać się wybierać NAJLEPSZĄ DOSTĘPNĄ OPCJĘ. Jeżeli mamy 3 opcje:
    A. strata -10
    B. strata -20
    C. strata -30

    To jest oczywiste, że wybieramy opcję A !!!

    Czy to tak trudno pojąć ??? Nie ma znaczenia, czy jest strata czy zysk !!! Ważne, żeby wybrać NAJLEPSZĄ OPCJĘ !!!

    A dlaczego niektórzy inwestorzy muszą wybierać opcje z ujemnym zyskiem ? Otóż dlatego, że PRAWO może im ZAKAZYWAĆ inwestowania części kwoty w cokolwiek innego !!! Są to np. fundusze emerytalne itp.

    One mają zbyt duże kwoty, aby inwestować w milion drobnych przedsięwzięć produkcyjnych !!!

    Dlatego wybierają obligacje rządowe i to te, które dają OPTYMALNY mix ryzyka i stopy zwrotu. Co z tego że Greckie obligacje dają dodatnią stopę zwrotu, gdy ryzyko jest zbyt wysokie ? Wtedy lepiej pójść do Niemców i dać im kasę na minus jeden procent ...

    Ale ja nie rozumiem jednej rzeczy:

    dlaczego ktokolwiek tego nie rozumie i ma jakiekolwiek wątpliwości ???

    Przecież to są sprawy OCZYWISTE ...
  • @Ultima Thule 11:09:57
    "NAJLEPSZĄ DOSTĘPNĄ OPCJĘ"

    Problem pojawia się w ocenie, która opcja jest najlepsza.
    W prostym przykładzie jednowymiarowych opcji problemu nie ma. W przypadku kilku wymiarów problem jest bardziej skomplikowany:
    A: zysk 10 przez okres 2 lat
    B: zysk 5 przez okres 1 roku
    C: zysk 15 przez okres 3 lat
    Czy wybór najlepszej opcji spośród podanych będzie nadal tak samo prosty i oczywisty?
  • @programista 11:24:31
    OCZYWIŚCIE, że tak !!!

    Jak widzę, nie masz pojęcia o analizach inwestycji ...

    Oto moje PODPOWIEDZI:
    - liczy się ROCZNĄ STOPĘ ZWROTU, a więc każdy z tych twoich przykładów da się sprowadzić do tego samego, porównywalnego poziomu
    - każda inwestycja jest tak naprawdę KRÓTKOTERMINOWA !!!
    Mając 30-letnie bondy USA możesz je sprzedać DWIE MINUTY po ich kupieniu !!!

    JASNE !!!???
  • @programista 10:43:24
    Popyt na obligacje tłumaczyłbym GWARANCJĄ właśnie rządu drukującego tę walutę.
    Opóźnieniem agonii, i nadzieją, że może "coś" nas uratuje.

    Własność ziemi uważam za chory atawizm z przeszłości (kiedy ziemi było - nieskończenie wiele).
    Prędzej, czy później - ziemia przejdzie w takie ręce, które nie będą miały potrzeby nią handlować, bo - BĘDĄ JĄ WYDZIERŻAWIAĆ - W OGÓLE JEJ NIE TRACĄĆ.

    Kiedy proponuję, aby polska ziemia pozostała wspólną (POLAKÓW) - lecą na mnie gromy za mój "komunizm".
    Podobnie było z majątkiem pokomunistycznym.
    JAK TO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    a SWIĘTA ZASADA WŁASNOŚCI?!?!?!?!?!
    (--- święta?!?!? - to Bóg jest gwarantem? - że nikt jej nie odbierze? - NIGDY???)...
    ...No i nie ma. (majątku)
    Podobnie będzie z ziemią.

    Natomiast ucieczka w kruszce i nieruchomości wywindowałaby ich cenę do rozmiarów niebotycznych.
    Ale wcale nie jest powiedziane, że to nie nastąpi.

    Tylko czy kawałek muru kupiony za milion - to lokata?
    Lepsza niż tokarka czy maszyna do szycia?
  • @Ultima Thule 11:35:09
    "liczy się ROCZNĄ STOPĘ ZWROTU, a więc każdy z tych twoich przykładów da się sprowadzić do tego samego, porównywalnego poziomu"

    Wg przyjętego kryterium ROCZNEJ STOPY ZWROTU każda z tych opcji jest równoważna.
    Nie ma natomiast żadnego przeciwwskazania by przyjąć inne kryterium wg którego podane opcje nie będą równoważne.

    "Mając 30-letnie bondy USA możesz je sprzedać DWIE MINUTY po ich kupieniu !!!"
    Pozostaje kwestia ceny sprzedaży.
  • @BTadeusz 11:45:26
    "Tylko czy kawałek muru kupiony za milion - to lokata?
    Lepsza niż tokarka czy maszyna do szycia?"

    To kwestia decyzji posiadacza oszczędności i kryteriów jakimi się będzie posługiwał podczas oceny..
    Cieszy mnie jednak zmiana sformułowania z "...to każdy będzie inwestował w produkcję..." na "... czy ... to lokata ... lepsza niż ...".
    Gospodarka to skomplikowany mechanizm i obawiam się że poszukiwanie jednej prostej recepty na jego naprawę może być bardzo trudne.
  • @programista 11:47:12
    no ale zarówno horyzont czasowy transakcji jak i możliwość odsprzedaży obligacji przed terminem zależą od SUBIEKTYWNEJ OCENY STRON TRANSAKCJI ...

    Nie rozumiem, nad czym ty się tutaj zastanawiasz ?

    To jest tak, jak byś próbował zrozumieć cenę jabłka ...

    Zamiast ją "rozumieć" po prostu kup jabłko i je zjedz ...

    A nie zawracaj ludziom głowy pozbawionymi sensu BEŁKOTEM i BREDNIAMI ...
  • @programista 11:53:26
    Nie rozumiem do końca...
    Tokarka, maszyna do szycia, nawet samochód - to zdolność produkcyjna niezależna od kursu tokarek na giełdzie.
    A wiara w wartość kawałka muru?
    I w to, że ktoś zechce oddać za niego produkty tokarki?

    To nie fiducjarność - to najzwyczajniejsza głupota.
  • @Ultima Thule 11:55:52
    "Nie rozumiem, nad czym ty się tutaj zastanawiasz ?"

    Zastanawiam się nad tym, że proste rozwiązania nie przynoszą zwykle takich efektów o które chodzi osobie proponującej takie proste rozwiązanie.
    Jeżeli chce się uzyskać konkretną odpowiedź zwrotną od skomplikowanego działającego systemu to koniecznie trzeba poznać bardzo dokładnie jego sposób działania by trafnie określić bodzieć który należy do tego systemu skierować.
  • @programista 11:47:12
    "Mając 30-letnie bondy USA możesz je sprzedać DWIE MINUTY po ich kupieniu !!!"
    ---------------------------------------
    Ale w toto-lotka mozna wygrać!!!
  • @programista 12:17:39
    BZDURA ...

    W systemie WOLNORYNKOWYM nie musisz NIC WIEDZIEĆ, bo i tak nigdy nie będziesz wiedział wszystkiego, a poza tym wszelkie rynkowe decyzje podejmowane są na bazie SUBIEKTYWNYCH OCEN !!!

    Dlatego wolnorynkowcy nie zajmują się tym, "jak działa system", tylko pozwalają DZIAŁAĆ LUDZIOM !!!

    I to jest najlepsza i JEDYNA metoda ... po prostu należy PRZESTAĆ SIĘ WPIEPRZAĆ W GOSPODARKĘ, w MILIARDY AUTONOMICZNYCH, PRYWATNYCH TRANSAKCJI ...
  • @Ultima Thule 12:31:00
    I, tak naprawdę, to decydując sie na transakcję - to MY - narzucemy jej wartość.
    Bez względu na to co makroekonomisci wespół z noblistami - postanowili...
    Problem tylko z ramami tej wolności...-:)
  • praca
    Każda aktywność produkcyjna może powstać i przynosić zysk jeśli jest na nią popyt.
    Żeby był popyt to każdy konsument musi być jednocześnie producentem, tzn. wnosić swoją aktywnością jakąś wartość dodaną w produkcję i wtedy za wypłatę może sobie konsumować.
    Wydajność produkcji rośnie, coraz mniej ludzi trzeba angażować w proces produkcyjny przez co coraz mniej ma pracę.
    I co z tego że jest konkurencja, że dóbr jest dużo są dobrej jakości i są bardzo tanie skoro coraz mniej ludzi będzie mogło z nich korzystać gdyż coraz więcej będzie poza systemem i będzie miało zerowy dochód a w systemie nie będzie dla nich miejsca.
    Jak ktoś dla kogo nie ma miejsca w systemie może przetrwać skoro nie ma dostępu do żadnych surowców które mógłby przetworzyć na coś bardziej użytecznego gdyż wszystkie już mają swoich właścicieli? Nie może wykonywać żadnych usług gdyż nie ma szans na rynku z tymi którzy je świadczą dłużej i mają doświadczenie?
    Jeśli za cel swojej pracy ludzie nie postawią sobie drugiego człowieka to będą sobie wymyślać systemy i teorie ekonomiczne w nieskończoność.
  • Korwin zdrowo mówi o podatkach, i niech mówi.
    Ale po co mu do tego ideologia?
    Nie wystarczy Biblia?
  • @innny 12:42:27
    wiesz co ... tym razem pomimo skandalicznej ABSURDALNOŚCI twojej wypowiedzi nie zwyzywam cię od DEBILI i KEYNESISTÓW ...

    Po prostu ŻAL MI CIĘ ...

    Jesteś jak małe dziecko z wiadereczkiem na plaży wielkiego OCEANU, które naiwnie myśli, że jak będzie cały dzień wylewało wodę z oceanu do dołka w piasku, to w końcu cały ocean zniknie ...

    PRZYKŁADY:

    1. To, co opisujesz JUŻ SIĘ STAŁO !!!!
    Otóż w skali XIX-wiecznego rozumienia "bogactwa" dzisiaj mamy MILIONY RAZY WIĘCEJ, niż wtedy !!!

    I co ? Powinna być praca zaledwie dla co milionowego człowieka !!!

    A jednak jest inaczej !!! Jak myślisz głąbie, DLACZEGO ???

    2. W przyszłości będzie MILIONY RAZY więcej dóbr i usług, a mimo to NIE BĘDZIE bezrobocia ... Jak myślisz, DLACZEGO, głąbie ?


    3. Wyobraź sobie, że na Marsie żyją Marsjanie i postanowili ZA DARMO przywieźć każdemu Ziemianinowi dom, samochód i żarcie na rok.

    Czy według ciebie to ŹLE, bo "ludzie stracą pracę" ?

    Czy może to jednak DOBRZE, bo zamiast robić domy i samochody, będą mogli zająć się czymś innym ?


    No jak ?
  • @innny 12:42:27
    Chyba cos sie nie zgadza.
    Producent jest zainteresowany aby sprzedać jak najwięcej.
    Jeśli nasyci rynek zatrudnionych, to moze sprzedać niezatrudnionym, ale wcześniej ich zatrudniając.
    Ponieważ na pracy zarabia, to skracając zatrudnienie jednych może zatrudnić ich więcej.
    W poniedziałki wtorki i środy pracują jedni, we czwartki, piatki i soboty - drudzy.
    Zysk jest i z pierwszych i z drugich.
    A sprzedaż - rośnie, bo ci z weekendu - też chcą jeździć samochodem.

    A nie musimy konsumować więcej, niż żołądek wytrzyma.
  • @Ultima Thule 12:59:51
    Panie UT
    Proszę się hamować!
    Po co mówisz, skoro możesz milczeć?
  • @BTadeusz 13:04:56
    ale o co chodzi ??
  • @Ultima Thule 13:08:03
    Czemu odnosi się Pan do człowieka, a nie jego słów?
    I to w sposób tak antagonizujący?
    Proszę wypić łyk wody i SKUTECZNIE wyjaśniać.
    Albo milczeć.
  • @BTadeusz 13:16:50
    wyjaśniłem chyba BARDZO DOKŁADNIE i ZROZUMIALE ...
  • @Ultima Thule 13:22:59
    -:)
    Ni chciałby Pan chyba, aby ktos Panu w tej formie wyjasniał cokolwiek.
    Sadzę, że wolałby Pan pozostać... hm... ignorantem...
  • @BTadeusz 13:03:10
    masz BARDZO NAIWNE WIDZENIE relacji rynkowych ...

    Zatrudnianie ludzi "na zmianę" po to, aby "każdy miał pracę" jest GŁUPOTĄ, ABSURDEM i KOMPLETNYM NIEZROZUMIENIEM PROCESÓW RYNKOWYCH !!!

    DEBILE Francuzi tak sobie właśnie wymyślili, że najlepsza walka z bezrobociem to zmniejszenie ilości godzin na etat ...

    Tymczasem jedyna metoda walki z bezrobociem to uznanie, że takie gówno, jak "bezrobocie" po prostu NIE ISTNIEJE i następnie ZLIKWIDOWANIE urzędów pracy, zasiłków oraz kodeksu pracy ...
  • @Ultima Thule 13:39:30
    "...jedyna metoda walki z bezrobociem to uznanie, (...), jak "bezrobocie" po prostu NIE ISTNIEJE..."

    Takie podejście do zjawiska bezrobocia zdecydowanie ułatwia sprawę.
    Jeżeli przyjelibyśmy, że osoba bezrobotna to taka osoba, która nie znajduje kupca na swoją pracę to nawet w gospodarce w pełni wolnorynkowej takie zjawisko będzie miało miejsce.
    Osobną kwestią jest to, czy istnieje pewien poziom liczby takich ludzi w którym rząd powinien podjąć jakieś działania i jakie o powinny być działania.
  • @BTadeusz 13:25:31
    ależ WRĘCZ PRZECIWNIE !!!

    Jeżeli bym kiedyś napisał, że "2+2=4 i pół", to odpowiedzi:

    - UT, DEBILU, 2+2 = 4 !!!
    oraz
    - szanowny UT, zwracam uwagę, że 2+2=4

    są RÓWNOWAŻNE !!!

    A nawet powiedziałbym, że pierwsza ma większy potencjał edukacyjny !!!
  • @Ultima Thule 13:39:30
    Każdy coś ma.-:) (ale to nie Pańska sprawa)
    Tak czy inaczej pracujemy coraz krócej.
    Będą dziedziny, w których taka forma będzie optymalną. (praca ciągła, wyczerpująca)(- optymalną dla pracodawcy)
    Na minimum biologiczne - już dawno produkujemy (4%zatrudnionych)
    reszta, to zdrowie i rozrywka.

    Ale nie przesadzałbym z nieskończonym popytem na rozrywkę.
    Już życia nie starcza, aby wszystkiego skosztować.

    Jeśli moim produktem nasycę rynek, a dojrzę rzesze bezrobotnych - to pozwolę im zarobuć na mój dobry produkt - w dodatku z zyskiem dla mnie.
    Co w tym naiwnego?
    Że chcę jak najszybciej zużyć (wczorajsze) środki produkcji?

    Jaki związek widzi Pan między urzędem zatrudnienia a bezrobotnymi ludźmi?

    Dla "pracowników" tego urzedu - nie wydrukuje się pensji.
    I znikną sami.
  • @Ultima Thule 13:57:47
    Widzi Pan, jakby to powiedzieć -
    "g.... ch....u - nie masz racji.!!!"
    Jak Pan to widzi?

    Dowiedzie Pan, że się mylę?

    Czy Pan rozróżnia dyskusję ad meritum od ad personam?
    Nie dotknie pana, gdybym napisał, że cham - różnicy nie widzi.
    Jak Pan odpowie? (Wielce szanowny UT... -:))
  • @Ultima Thule 13:57:47
    Dodam, że z piewszego zdania wynika, że osoba wyjasniająca ma kwalifikacje psychiatry, a osoba wyjaśniana ma wysoce ograniczoną poczytalność, i że osoba wyjaśniająca ma prawo i obowiązek poinformować o tej (domniemanej) ograniczonej poczytalności osoby wyjaśnianej - poinformować wszystkich czytelników.

    Z drugiej formy - wynika, że osoba wyjaśniająca została dobrze wychowana, że nie ma kompleksów i że warto z nią podtrzymywać kontakt.

    Zgodzi się Pan, że w myśl tej wykładni - zdania te nie są równoważne.
    Choć równania matematyczne w nich zakomunikowane - owszem.
  • @BTadeusz 14:21:17
    zaraz, moment, muszę sobie to przemyśleć ...

    dam odpowiedź wieczorem ...
  • @Ultima Thule 14:31:03
    -:)))
    Pozdrawiam.
    Proszę potraktować to, jako czystą edukację.
    -:)
  • @Ultima Thule 12:59:51
    Z tym głąbem to przesadzasz ostro.
    Powiem Ci krótko. Ktoś zabiera innym pieniądze w postaci podatków i w ten sposób sztucznie utrzymuje sie te miejsca pracy i jest tego coraz mniej i nie tylko w Polsce.
    Nie dostrzegasz sztuczności systemu?
    Dobrze pomyśl jak już czytasz to co ktoś napisał, zanim wyskoczysz z emocjami.
  • @radosław1 14:44:20
    zgadzam się, że system podatkowy oraz sztywne przepisy Kodeksu Pracy i płac powodują powstanie dziwnej anomalii przez niezorientowanych zwanej "bezrobociem" ...

    ale "bezrobocie"nie mogłoby powstać, gdyby jacyś DEBILE nie ustanowili prawa umożliwiającego nabycie STATUSU BEZROBOTNEGO ...

    Innymi słowy równie dobrze można by ten status nazwać "czarna krowa w kropki bordo" i miałoby to DOKŁADMNIE TAKI SAM SENS, jak nazwanie tego kuriozum "bezrobotnością" ...
  • @Ultima Thule 15:07:04
    Całe masy ludzi wykonują tzw. "pracę" nikomu nie potrzebną.
    System się zadusił - @inny ma rację.
    Te obecne systemy do tego prowadzą. Są nienaprawialne.
  • @Ultima Thule 12:59:51
    Nie wiem jak było kiedyś ale teraz zjawisko bezrobocia czyli niemożności wykonywania pracy istnieje. Praca daje człowiekowi poczucie wspólnoty, bycie potrzebnym, dlatego jest nie tylko potrzebna żeby utrzymywać życie ale także świadczy o jego jakości, nie pracujesz - nie żyjesz, pracowanie to współdecydowanie o swoim losie. utrudnianie dostępu do pracy to odbieranie wolności. Dzisiaj dostanie pracy to rywalizacja, wyścig szczurów, walka o spełnianie wymagań lepiej od konkurencji, no dobrze ale co z przegranymi? I czemu to ma służyć? Efekt jest taki że zwycięzcy zarabiają wielokrotności tego co ci słabsi. zdobywają doświadczenie umacniają swoją pozycję robią kariery, rozwijają się. Pozostali po całodniowej harówce lub bezproduktywnym siedzeniu mogą zapisać się na tzw. "kursy doszkalające" (wyzyskujące) albo uczyć się teorii w jakiejś dziedzinie i szukać po ogłoszeniach jakiegoś nowego wyścigu, jeśli stać ich jeszcze na taką rozrzutność, żeby znowu usłyszeć że nie mają doświadczenia.
    A pan panie ut niech lepiej nie umieszcza w swoich "naukach" tyle 'potencjału edukacyjnego', jak pan to określa, bo różni są ludzie, jeden pomyśli że ma pan jakieś adhd i będzie współczuł a inny tak zniekształci pańską puszkę mózgową że w najlepszym wypadku jedyną pracą do jakiej się pan jeszcze będzie nadawał może być przelewanie wody z oceanu w dołek i powtarzanie sobie w ramach dopingu że bezrobocie nie istnieje
  • @innny 18:44:18
    cóż mogę odpowiedzieć ...


    są ludzie, którzy nie lubią słuchać PRAWDY ...

    Wolą się sami OSZUKIWAĆ ...

    Takich ludzi nazywa się DEBILAMI ...
  • @Ultima Thule 20:19:14
    Nie mogę się zgodzić z tą prawdą, żeby tak obraźliwie nazywać ludzi mających inne zdanie, mają do tego prawo, chociaż, może akurat panu by taki nick pasował, od razu byłoby wiadomo kto wystawia komentarz.
  • @innny 21:36:45
    nikt nie ma prawa twierdzić, że "2+2=4 i pół", chyba że SAM SFINANSUJE KOSZTY TAKIEJ GŁUPOTY i DEBILIZMU ...

    Jeżeli ktoś tak twierdzi i oczekuje, że to SPOŁECZEŃSTWO poniesie koszty jego głupoty, to kogoś takiego muszę nazwać DEBILEM ...
  • @Ultima Thule 21:57:18
    Uparłeś się i brniesz w ... co?
    2 i 2 nie zawsze stanowi cztery. I nie zapominaj, że 2 i 2 oraz 4 to
    abstrakcja. To tylko symbole.
    2 jabłka zsumowane z 2 gruszkami co dają w wyniku? Żadne to 4 jabłka i żadne to 4 gruszki.
    Matematyka jest nauką ścisłą a ekonomia taką nauką nie jest.
  • @radosław1 22:14:35
    Przecież to właśnie JA mówię że ekonomia NIE JEST NAUKĄ !!!

    To JA (i inni WOLNORYNKOWCY) twierdzimy (!!!!), że nie powinno się decydować, co jest dobre dla ludzi, bo wszystko jest SUBIEKTYWNE i NIEPOLICZALNE !!!


    Czy ty jesteś NORMALNY czy JAKI !!!???

    Umiesz czytać i ROZUMIEĆ moje wypowiedzi !?!?!?

    Mój przykład z "2+2" został przez ciebie DOKŁADNIE BŁĘDNIE odczytany !!!!


    Pisząc, że "2+2=4" zwracam uwagę, że należy myśleć LOGICZNIE, a przykładem tej logiki jest to, że państwo NIE POWINNO INGEROWAĆ w gospodarkę !!!

    A więc nie twierdzimy, że "wszystko można policzyć", tylko że NICZEGO NIE MOŻNA POLICZYĆ !!!!


    Czy teraz jest to JASNE !!!???
  • @Ultima Thule 22:28:56
    Zauważ ile objaśnień musiałeś wstawić, żeby zaczęła powoli być rozumiana przez Ciebie postawiona tożsamość.
    Ja tylko wykazałem, ze Twój wpis matematycznej tożsamości nie musi być wcale takim dobitnym panaceum na logikę.
    A tak poza tym, to w jaki sposób zaprzęgać logikę do czegoś co jest podane do wierzenia?
    Bo skąd niby (z jakiej logiki) ma wynikać, że państwo "nie powinno ingerować w gospodarkę"?
  • @radosław1 23:56:03
    Wiem, że w wielu miejscach pisałeś że ekonomia nie jest nauką.
    Nie zamierzałem u Ciebie tego burzyć chociaż tak naprawdę nie mam końcowego zdania na ten temat.
  • @radosław1 00:03:30
    wyobraź sobie, że obserwujesz jakiegoś człowieka przez cały dzień.
    Człowiek chodzi po mieście, czasami wejdzie do jakiegoś sklepu, budynku, pojedzie samochodem, rowerem, przespaceruje się, spotka się z kimś itp.

    I ty próbujesz stworzyć "teorię ekonomiczną" opisującą jego zachowania.
    Wstawiasz do wzoru coraz więcej zmiennych i stałych mających korygować to, że statystyka obserwacji wcześniejszych nie przekłada się na to, co on robi później.

    W końcu powstaje niezwykle skomplikowany opis matematyczny opisujący drogę tego człowieka ... po czym na drugi dzień to wszystko jest i tak BEZ SENSU !!! Nic się nie zgadza !!! Trzeba OD NOWA dorabiać teorię ...

    A nie prościej sę go po prostu ZAPYTAĆ, gdzie i po co idzie i jaki ma plan dnia ?

    Tak właśnie postępują ekonomiści i cała ta groteskowa "nauka" - próbują opisać za pomocą liczb to, co robimy z powodu tego, że jesteśmy LUDŹMI, a nie cząsteczkami powietrza zachowującymi się zawsze w takim sam sposób.

    I to, że tacy jesteśmy jest dla mnie tak OCZYWISTE, jak "2+2" ...

    I DLATEGO WŁAŚNIE (!!!) ekonomia NIE MA SENSU !!!

    I DLATEGO WŁAŚNIE jedyną odpowiedzią na to, JAKI POWINIEN BYĆ SYSTEM jest WOLNY RYNEK, gdyż Wolny Rynek pozostawia decyzje SAMYM LUDZIOM i to KAŻDEMU Z OSOBNA w zakresie jego życia !!!

    I to, co napisałem jest WYCZERPUJĄCO LOGICZNE i nie ma tu miejsca na "nie manie końcowego zdania" ...

    JASNE !!!???
  • @Ultima Thule 08:08:39
    A niby w jakim celu chciałbys się dowiedzieć jaki twój obserwowany ma plan dnia? Żeby pomóc mu go zrealizować? Czy żeby na tym zyskać? Co mógłbyś usłyszeć? że potrzebuje on czyjejś pracy lub jakiegoś dobra, lub jakiejś usługi. Co byś zrobił jak byś usłyszał że szuka pracy, złomu lub wody pitnej albo żarcia? Śmiem twierdzić że nic bo przecież nie możesz mu pomóc, musisz dalej szukać tych którzy mają coś na wymianę. A jak byś usłyszał że niedaleko na drodze w zasiegu wzroku leży sztabka złota która wypadła marsjanom po którą obserwowany zmierza ile sił w nogach bo ma zamiar rozpocząć swój biznesik, to co byś zrobił z tą informacją? Zignorował? Czy może wykorzystałbys swoją brykę żeby się tam znaleźć pierwszy i być może odpalił swojemu informatorowi 10% znaleźnego, a potem zatrudnił go w swoim nowym biznesiku żeby sobie te 10% odbić jego pracą?
    Ludzie to nie cząstki powietrza, fakt, ale jedno nas lączy, zarówno cząstki jak i ludzie są materialne, istnieją w okresłonym układzie więc oddziaływują na siebie wzajemnie, podlegają pewnym prawom fizyki jak wszystko w tym fizycznym świecie. Dlatego można ogólnie opisać zachowanie ludzi ale tylko ogólnie i wszyscy tą wiedzę powinni mieć żeby nie było wybrańców którzy wykorzystywaliby ją do swoich celów.
    Wolny rynek nie jest utopią, faworyzuje zysk jako przyczynę dobrobytu, podczas gdy jest nia praca. Faworyzuje więc tych którzy mają jakąś przewagę w jakiejs dziedzinie, a nie tych którzy więcej pracują, prowadzi więc do kumulacji kapitału w wąskim gronie. Wolny rynek daje wolność mniejszości a wolność ta polega na decydowaniu nie tyle o swoim losie ile o losie innych. Skoro wlność to decydowanie o swoim losie to jest to nic innego jak możliwość wyboru dla siebie lepszej opcji, w efekcie większość swoja wolność musi sprowadzać do wyboru jedynej opcji. Czy wyborem można nazwać jedyny wybór?
  • @innny 11:11:12
    Wolny rynek promuje pracę przynoszącą efekty. Do zmierzenia tej efektywności używa zysku.
  • @programista 11:56:38
    Z zysku robisz kapitał który albo przeznaczasz na konsumpcję co ma ograniczenia albo przeznaczasz na tworzenie nowego zysku poprzez niszczenie konkurencji co prowadzi do monopolu, tu sie kończy wolny rynek. Możesz też przecież zwiększyć efektywność pracy przez wprowadzenie bardziej wydajnych maszyn lub po prostu nakładać na pracowników wiecej obowiązków.
    To co zysk czyli zwiększanie efektywności pracy jest złe, nie, ale powinien on być udziałem społeczeństwa a nie jednostek, powinien służyć ludziom a nie przyczyniać się do ich wyzysku. Poza tym zysk nie jest dobrą miarą efektywności pracy. Przecież mając kapitał można generować zysk nawet nic nie robiąc.
  • @innny 14:08:23
    "zysk nie jest dobrą miarą efektywności pracy"

    A jaka miara byłaby lepsza? Jak porównać pracę przedsiębiorcy budującego domy jednorodzinne z pracą przedsiębiorcy produkującego ubrania? Który z nich wykonuje pracę efektywniej?

    Co to jest zysk - jest to różnica pomiędzy poniesionymi kosztami a uzyskanymi przychodami.
    O wysokosci uzyskanych przychodów w wolnym rynku decydują wyłącznie konsumenci decydując się na zakup po uzgodnionej cenie.
  • Produkcja rzeczywiście pozwala tworzyć miejsca pracy...
    System obecny jest podobny do stalinowskiego "nie możesz posadzić źdźbła zboża"...
    Zarobisz 200 zł i dostajesz domiar 1000. Jesteś ścigany, wywłaszczany (okradany w zgodzie z "prawem" dzięki sPOlegliwym służbom)... mordowany na końcu bezdomnością.
    Bogaci jadą na karkach biedoty.
    POtworne środki są marnowane dzięki metodom "POstarzania produktów". Środki, zasoby ludzkie, w tym kadra wykwalifikowana. Zamiast robić coś z sensem, latają jak chaplin po fabrykach i w milionach pracowników robią... nic. Po roku twoje auto się zepsuje. Straci gwarancję i od razu zdalnie twoje auto pójdzie na warsztat. Dobrze zaprojektowana awaria systemu. Rozlatujące się buty, budziki z plastiku gorszego, niż chiński sprzed 50 lat.
    POdstawą państwa mógłby być sprawny wymiar sprawiedliwości. Posadzić firmy postarzające produkty. Managerów na dożywocie, dyrektorów po 25 lat każdy pudła. Bez przedterminowego zwolnienia. Ogromny kapitał idący dosłownie w błoto...
    To zbrodnia.
    Druga zbrodnia, to nasi POlitycy i bezrobocie dla polskiej młodzieży. Katolicki kraj - gułag. Mordownia pod znakiem krzyża. Oczywiście fałszywego. Co mnie dziwi, to lemingi bijące brawo.
  • @programista 15:32:22
    Zysk przedsiębiorstwa wydaje się być lepszą miarą efektywności pracy niż zysk przedsiębiorcy. Taki zysk byłby własnością wszystkich pracowników i mógłby być przeznaczany na inwestycje i utrzymanie się na rynku. Byłby także pewną ochroną dla pracowników przed wyzyskiem na który mogliby się nie zgodzić.
    Można by ich porównać po cenie produktów jakie wytwarzają odnosząc tą wartość do wartości takich produktów na rynku.
    Można by też porównać płace pracowników tych przedsiębiorstw.
    W każdym razie praca powinna być wykonywana w pierwszej kolejności na rzecz ludzi a nie dla zysku bo inaczej będzie brakować konsumentów.
  • @innny 18:13:28
    Tylko, że przedsiębiorstwo generalnie należy do przedsiębiorcy, ponieważ to on poświęcił swój kapitał na początku, aby ono powstało. To on zaryzykował swoimi pieniędzmi. Zrobił to głównie po to, żeby mieć z tego zysk. Jeśli ustawowo będziesz chciał jemu go odbierać (jak to niestety czyni się dzisiaj w dużej mierze) to on więcej nie zaryzykuje. Nie będzie ani zysku z działalności przedsiębiorstwa ani pracy dla pracowników. A osoba, która do tej pory była przedsiębiorcą włoży sobie swoje pieniążki do banku, bo będzie tam miała większy lub pewniejszy zysk.
    Z drugiej strony trzeba jasno powiedzieć, że Chrześcijanin przedsiębiorca, powinien zysk z działalności przedsiębiorstwa dzielić sprawiedliwie według faktycznych zasług danego pracownika, co niestety również w wielu przypadkach kuleje. Jednak ustawowe wprowadzanie takiej sprawiedliwości nigdy nie przyniesie pożądanych efektów.
  • @Ultima Thule 08:08:39
    "JASNE !!!???"

    Jasne proszę pana :))

OSTATNIE POSTY

więcej
  • GOSPODARKA

    Tyrania i monopol broni

    Rządzący zdają sobie sprawę z tego, że jedynym sposobem na zachowanie ich kontroli nad ludźmi jest monopolizacja broni palnej. Wydaje się, że niebezpieczeństwo totalnego rozbrojenia zażegnać może już tylko masowe nieposłuszeństwo. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Budujemy mosty dla pana starosty

    Podobnie nieprawdziwa jest teza, że to ograniczanie inwestycji publicznych spowodowało falę bankructw. Można wręcz zaryzykować tezę, że to właśnie wzrost wydatków publicznych spowodował kłopoty na rynku budownictwa drogowego. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Co dalej z kryzysem? - Polska

    Polskie państwo musi przyspieszyć deregulację i myśleć o sposobach obniżania wydatków zamiast podnosić podatki i łudzić ludzi wizją udanych państwowych inwestycji. Niestety, trudno być hurraoptymistą, gdy słyszy się kolejne pomysły polityków. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930