Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
106 postów 11 komentarzy

Instytut Misesa

Instytut Misesa - Instytut Ludwiga von Misesa jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwołującym się do tradycji austriackiej szkoły ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertariańskiej myśli politycznej.

Precz z prawnym środkiem płatniczym

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Rząd musi mieć dowolność w decydowaniu, w jakim pieniądzu mają być płacone podatki i zawierać umowy w jakiej chce walucie (w ten sposób wspiera emitowany przez siebie pieniądz). Nie ma jednak powodu, by nie akceptować innych jednostek rozrachunkowych

 

 

 

Autor: Friedrich A. Hayek
Tłumaczenie: Łukasz M. Woś

Gdy studiuje się historię pieniądza, nie da się nie zastanowić, dlaczego ludzie wytrzymali tak długo z rządami, które narzucały swój monopol przez ponad 2000 lat i wykorzystywały go do oszustw i drenowania społeczeństwa. Można to wytłumaczyć jedynie mitem — jakoby ta rządowa prerogatywa była konieczna — mitem, który tak głęboko się zakorzenił, że nawet studiujący te kwestie go nie podważali (przez długi czas także piszący te słowa)[1]. Lecz w momencie kiedy rodzi się wątpliwość co do tej doktryny, jej fundamenty gwałtownie kruszeją.

Nie da się wyśledzić szczegółów nikczemnych działań rządzących monopolizujących pieniądz przed czasami greckiego filozofa Diogenesa, który już w IV wieku p.n.e., nazywał pieniądze grą w kości dla polityków. Lecz od czasów rzymskich do XVII wieku, kiedy pieniądz papierowy w różnorakich postaciach stał się znaczący, historia mennictwa jest niezaburzoną historią psucia pieniądza, ciągłą tendencją do redukcji zawartości metalu w monecie i odpowiadającym tej sytuacji wzroście cen surowców i towarów.

Historia jest w znacznej mierze historią inflacji wywoływanej przez rząd

Nikt dotychczas nie napisał pełnej historii tych dokonań. Byłaby to zbyt monotonna i depresyjna historia. Nie sądzę jednak, aby przesadne było stwierdzenie, że historia jest w znacznej mierze historią inflacji[2], zwykle kształtowanej przez rządy — chociaż odkrycia złóż złota i srebra w XVI wieku miały podobne skutki.

Historycy nieprzerwanie starali się usprawiedliwiać inflację twierdząc, że umożliwiała wystąpienie wspaniałych okresów gwałtownego rozwoju gospodarczego. Stworzyli nawet serię inflacyjnych teorii historii, które jednak zostały całkowicie obalone empirycznie: ceny w Anglii i USA pozostawały na koniec gwałtownych okresów rozwoju na niemal niezmienionym poziomie co 200 lat wcześniej. Jednak powracający odkrywcy tych teorii są zwykle nieświadomi wcześniejszych dysput.

Deflacja w średniowieczu: lokalna czy tymczasowa?

Wczesne wieki średnie mogły być okresem deflacji, która przyczyniła się do gospodarczej zapaści całej Europy. Lecz nawet to nie jest pewne. Wygląda na to, że kurczenie się handlu w ujęciu ogólnym, doprowadziło do redukcji ilości pieniądza w obiegu, a nie odwrotnie. W przekazach można znaleźć zbyt wiele narzekań na wysokie ceny towarów i psucie pieniądza, aby zaakceptować deflację jako coś więcej niż lokalny fenomen w regionach, gdzie występowały wojny, a migracje zniszczyły rynek, w skutek czego gospodarka się kurczyła, a ludzie zakopywali swoje skarby.

Lecz tam gdzie na wzór północnych Włoch, handel odrodził się wcześnie, książęta rozpoczynali współzawodnictwo w psuciu monety — proces, który pomimo wysiłków kupców, którzy starali się dostarczyć lepszego środka wymiany, trwał przez kolejne wieki, aż Włochy zostały ogłoszone krajem z najgorszym pieniądzem i najlepszymi pisarzami traktującymi o pieniądzach.

Mimo że teologowie i prawnicy wspólnie potępiali te praktyki, psucie nie ustawało do momentu, aż pieniądz papierowy nie dostarczył rządom jeszcze tańszych metod oszukiwania ludzi. Rządy nie mogły oczywiście wcielać w życie praktyki narzucania złego pieniądza ludziom bez okrutnych środków przymusu. Oto jak jeden z traktatów o prawie pieniężnym podsumowuje historię kar za chociażby odmowę akceptacji przyjęcia legalnego pieniądza

Od Marco Polo dowiadujemy się, że w XIII wieku chińskie prawo odmowę przyjęcia imperialnych banknotów karało śmiercią lub dwudziestoma latami w łańcuchach, a w niektórych przypadkach śmierć była karą przewidzianą za odmowę przyjęcia francuskich asygnat. Wczesne angielskie prawo traktowało odrzucenie pieniądza jako obrazę majestatu. W czasie amerykańskiej rewolucji nieakceptowanie banknotów kontynentalnych było traktowane jako akt wrogości i skutkowało przepadkiem zobowiązania[3].

Absolutyzm pogrzebał wysiłki kupców w kierunku stworzenia stabilnego pieniądza

Niektóre z wcześnie powstałych banków w Amsterdamie i innych rejonach wyrosły z prób dokonywanych przez kupców w kierunku stworzenia dla siebie stabilnego pieniądza, lecz powstający absolutyzm niszczył wszelkie wysiłki mające na celu stworzenie pieniądza nie-rządowego. Z drugiej strony rządy chroniły banki, które wydawały noty w oficjalnym państwowym pieniądzu. Nawet mniej jasno niż w przypadku pieniądza metalowego, da się naszkicować, jak te wydarzenia otwarły drzwi ku nowym nadużyciom władzy.

Mówi się, że Chińczycy kierowali się swoimi doświadczeniami z pieniądzem papierowym, starając się zakazać go na zawsze (oczywiście bezskutecznie), przed wynalezieniem go nawet przez Europejczyków[4]. Europejskie rządy kiedy tylko dowiedziały się o takiej możliwości, zaczęły bezwzględnie ją wykorzystywać, nie po to by zapewniać ludziom dobry pieniądz, ale w celu czerpania jak największych korzyści dla siebie.

Od kiedy rząd brytyjski sprzedał w 1694 roku Bankowi Anglii monopol na emisję banknotów, głównym zmartwieniem rządów było nie pozwolenie na wymknięcie się im z rąk władzy nad pieniądzem, która bazowała uprzednio na prerogatywie bicia monety, na rzecz rzeczywiście niezależnych banków.  Przez pewien czas panowanie standardu złota i przekonanie, że trwanie przy nim jest sprawą międzynarodowego prestiżu, a porzucenie go jest narodową hańbą, stanowiły skuteczne ograniczenie władzy państwa nad pieniądzem. Dało to światu jeden długi okres — 200 lat lub dłuższy — relatywnej stabilizacji, w trakcie której nowoczesny industrializm mógł się rozwinąć, aczkolwiek cierpiąc na skutek okresowych kryzysów.

Lecz tak szybko jak powszechnie zrozumiano — jakieś 50 lat temu — że wymienialność na złoto była jedynie metodą kontrolowania ilości pieniądza, co było czynnikiem determinującym jego wartość, rządy rozpoczęły ucieczkę od tej dyscypliny i pieniądz stał się bardziej niż kiedykolwiek zabawką polityki. Jedynie kilka wielkich potęg utrzymało przez jakiś czas stabilny pieniądz i przeniosły go również do swoich kolonii. Wschodnia Europa i południowa Ameryka nigdy nie zaznały dłuższej stabilności.

Rządy nigdy nie używały swojej władzy w celu zapewnienia solidnego pieniądza przez jakikolwiek odcinek czasu i wstrzymywały się od nadużywania jej jedynie wtedy, gdy trzymane były na smyczy takiej jak standard złota. Powodem dla którego powinniśmy przestać tolerować nieodpowiedzialność rządu jest świadomość, że możliwa jest kontrola ilości pieniądza, czyli zapobiegania fluktuacjom jego siły nabywczej. Mimo że mamy wiele powodów, aby nie ufać rządowi, jeżeli nie jest skrępowany standardem złota, nie ma żadnego powodu, aby wątpić, że prywatni przedsiębiorcy, których sukces by od tego zależał, utrzymaliby stabilność wyemitowanego przez siebie pieniądza.

Zanim przejdziemy do pokazania, jak taki system mógłby funkcjonować, musimy pozbyć się dwóch uprzedzeń, które skutkowałyby sprzeciwem dla tej propozycji.

 

Mistyka prawnego środka płatniczego

Pierwsze nieporozumienie dotyczy koncepcji „prawnego środka płatniczego”.  Nie ma to znaczenia dla naszych celów, lecz powszechnie się uważa, że termin ten tłumaczy i usprawiedliwia rządowy monopol na emisję pieniądza. Pierwszą odpowiedzią na propozycję podejmowaną w tym artykule jest zwykle: „ale musi być prawny środek płatniczy”, tak jakby ten wniosek dowodził konieczności występowania jednego, emitowanego przez rząd pieniądza, który gwarantowałby powodzenie codziennych działań gospodarczych.

W ścisłym zanczeniu „prawny środek płatniczy” nie oznacza więcej niż taki rodzaj pieniądza, którego przyjęcia wierzyciel nie może odmówić w celu uregulowania zadłużenia mu należnego i zwykle jest to pieniądz emitowany przez rząd[5]. Mimo to znaczący jest fakt, że termin ten nie ma autorytatywnej definicji w angielskim prawie stanowionym[6]. Gdzie indziej odnosi się po prostu do środków uregulowania wierzytelności powstałej w pieniądzach emitowanych przez rząd lub należnej z tytułu wyroku sądowego.

O ile rząd posiada monopol na emisję pieniądza i używa go do ustanowienia jednego jego rodzaju, musi również mieć moc narzucić, przez jaki rodzaj przedmiotów dług wyrażony w tym pieniądzu może być uregulowany. Ale to ani nie oznacza, że wszelkie pieniądze muszą być prawnymi środkami płatniczymi, ani nawet że przedmioty, którym nadano atrybut prawnego środka płatniczego, muszą być pieniędzmi (wystąpiły w historii przypadki kiedy wierzyciele byli zmuszeni przez sądy do przyjmowania towarów takich jak tytoń, który trudno nazywać pieniądzem, w zamian za zwolnienie roszczeń do pieniędzy[7]).

Przesąd obalony przez spontaniczne środki wymiany

Termin „prawny środek płatniczy” jest w powszechnej świadomości otoczony półcieniami niejasnych pojęć na temat konieczności, aby to rząd dostarczał pieniądze. Jest to forma średniowiecznego przeświadczenia, że państwo musi w jakiś sposób nadawać wartość pieniądzom, które w przeciwnym razie by jej nie posiadały. A to dla odmiany jest prawdą jedynie w pewnym ograniczonym zakresie — gdy rząd może nas zmuszać do przyjmowania tego, czego zechce, zamiast tego, co zapisaliśmy w kontrakcie.

W tym zakresie można zastąpić wartość, na jaką opiewała pierwotna umowa. Lecz przesąd, że koniecznym jest, aby rząd stanowił, co jest pieniądzem, tak jakby stworzył pieniądze, które by nie istniały bez niego, prawdopodobnie narodził się z naiwnego przekonania, że narzędzie, jakim jest pieniądz, musiało być wynalezione i dane nam przez pierwotnego wynalazcę. Ten sąd został w całości zastąpiony przez zrozumienie spontanicznego powstania niezaprojektowanych instytucji w procesie ewolucji społecznej, której paradygmatem stał się pieniądz (innymi są prawo, język i moralność). W momencie, gdy średniowieczna doktryna valor impositus została na nowo odkryta przez niemieckiego profesora G.F. Knappa, przygotowała drogę dla ustawodawstwa, które doprowadziły niemiecką markę do jednej trylionowej swej wcześniejszej wartości.

Preferujemy prywatne środki płatnicze

Z pewnością mogą istnieć i istniały pieniądze, nawet bardzo satysfakcjonujące, bez udziału w nich rządu, jednak rzadko zezwalano na ich długie istnienie[8]. Należy wyciągnąć lekcję z raportu holenderskiego autora na temat Chin sprzed stu lat, który zaobserwował, że powszechne w tamtej części świata papierowe pieniądze są akceptowane właśnie dlatego, że „nie są prawnym środkiem płatniczym i ponieważ państwo się do nich nie miesza”.

Właśnie z powodu działalności rządu w obrębie państwowych granic, tylko jeden rodzaj pieniądza jest powszechnie akceptowany. Ale czy jest to pożądane oraz czy ludzie nie wypracowaliby lepszego rodzaju pieniądza jest pytaniem otwartym. Ponadto „prawne środki płatnicze”, nie muszą być skodyfikowane. Wystarczające jest, aby sąd miał prawo ustanawiać, w jakiej formie dany dług ma zostać uregulowany.

Sedno sprawy zostało w przejrzysty sposób wyłożone 80 lat temu przez wybitnego obrońcę liberalnej ekonomii, prawnika, statystyka i wysoko postawionego urzędnika państwowego Lorda Thomasa Henry’ego Farrera. W artykule napisanym w 1895 roku stwierdził, że jeżeli w danym kraju nie występuje inny niż standardowy prawny środek płatniczy, nie ma potrzeby ani miejsca na jakiekolwiek specjalne prawo o prawnym środku płatniczym. Powszechne prawo umów zapewnia wszystko, czego potrzeba bez specjalistycznego prawodawstwa nadającego funkcję konkretnej formie pieniądza. Zaadaptowaliśmy złoty suweren jako jednostkę i standard wartości. Jeżeli obiecałem, że zapłacę 100 suwerenów, nie potrzeba żadnego specjalnego prawa o prawnych środkach płatniczych, aby stwierdzić, że jestem powinienem zapłacić 100 suwerenów i nie mogę uregulować tego zobowiązania niczym innym[9].

Farrer kontynuuje po analizie typowych zastosowań dla prawnego środka płatniczego, że:

przyglądając się wymienionym wyżej przypadkom zastosowania lub nadużyć prawa o prawnych środkach płatniczych innych niż uprzedni [tj. pieniądz zdawkowy], widzimy, że posiadają jedną cechę wspólną — w ich przypadku prawo pozwala dłużnikowi zapłacić i wymaga na wierzycielu przyjęcie czegoś innego niż przedmiot, na który opiewała umowa. W istocie jest to wymuszona i nienaturalna konstrukcja nałożona na rachunki ludzi przez arbitralną siłę[10].

Dodaje jeszcze później, że „każde prawo o prawnym środku płatniczym jest w swojej istocie podejrzane”[11].

Prawny środek płatniczy tworzy niepewność

Prawdą jest, że prawny środek płatniczy jest narzędziem prawnym zmuszającym ludzi do akceptacji czegoś innego, niż pierwotnie umowa zakładała. Staje się przez to w szczególnych przypadkach czynnikiem intensyfikującym niepewność umów i jest, jak Lord Farrer zauważył w tym samym kontekście:

zastępowaniem wolnej działalności na podstawie dobrowolnej umowy, prawem, które narzuca wynik takich umów, sztuczną konstrukcją, która nigdy by nie została przez strony ustalona, gdyby nie została narzucona przez arbitralne prawo.

Wszystko to jest doskonale zilustrowane przez tło historyczne, w którym wyrażenie „prawny środek płatniczy” stało się szerzej znane i traktowane jako definicja pieniądza. W niesławnych procesach o prawny środek płatniczy, prowadzonych przed Sądem Najwyższym w Stanach Zjednoczonych po wojnie secesyjnej, przedmiotem było pytanie, czy wierzyciel musi zaakceptować w nominale ówczesne dolary jako uregulowanie zobowiązania zawartego, gdy dolar miał wyższą wartość[12]. Ten sam problem się ujawnił nawet wyraźniej pod koniec wielkich europejskich inflacji po pierwszej wojnie światowej, kiedy nawet w ekstremalnym przypadku marki niemieckiej, zasada „marka za markę” była narzucana do samego końca — aczkolwiek później pewne wysiłki zostały poczynione w celu zaoferowania ograniczonej kompensacji najbardziej dotkniętym[13].

Podatki i umowy

Rząd musi oczywiście mieć dowolność w decydowaniu, w jakim pieniądzu mają być płacone podatki i zawierać umowy w jakiejkolwiek chce walucie (w ten sposób może wspierać emitowany przez siebie pieniądz), ale nie ma powodu, dlaczego nie miałby akceptować innych jednostek rozrachunkowych jako podstawę wyceny zobowiązania podatkowego.

W przypadku płatności nie wynikających z umów, takich jak szkody lub kompensacje za czyny niedozwolone, sądy musiałyby decydować o rodzaju pieniądza, w jakim musiałyby być spłacone i mogłyby w tym celu stworzyć nowe zasady, ale nie ma potrzeby dla specjalnej legislacji dla tego zagadnienia.

Kłopotliwym jest, jeżeli wyemitowany przez rząd pieniądz jest zastępowany innym, ponieważ dany rząd zniknął z powodu podboju, rewolucji czy podziału kraju. W tym przypadku następujący rząd ustanowiłby przepisy dotyczące prywatnych umów wyrażonych w nieistniejącym pieniądzu. Jeżeli prywatny bank emitujący pieniądz przestałby istnieć i nie byłby w stanie wykupić swoich pieniędzy, taki pieniądz przypuszczalnie straciłby wartość, a wierzyciele nie posiadaliby prawa do kompensacji. Lecz sądy mogłyby zadecydować, że w tym przypadku, umowy ze stroną trzecią opiewające w tym pieniądzu, musiałyby być uregulowane w innym, który byłby najbliższy zamiarom stron kontraktu.

Nieporozumienie wokół prawa Greshama

Przekonanie, że wypieranie dobrego pieniądza przez gorszy usprawiedliwia rządowy monopol na emisję, jest niezrozumieniem prawa Greshama. Ekonomista W.S. Jevons z rozmysłem formułował to prawo, jakoby lepszy pieniądz nie mógł wypierać gorszego, aby tego dowieść. Oponował przeciwko propozycji Herberta Spencera, aby pozostawić bicie monety otwartemu rynkowi, kiedy jedyną alternatywą dla złotej była srebrna moneta.

Możliwe że Jevons, który z ekonomią związał się wskutek doświadczeń w mennicy, w mniejszym stopniu niż mu współcześni rozważał opcję jakiejkolwiek innej formy pieniądza. Oto jak opisał propozycję Spencera:

tak jak ufamy sklepikarzowi w zapewnianiu nam funtów herbaty, piekarzowi, że upiecze nam chleb, możemy ufać Heatonowi i Synom lub jakiejś innej firmie z Birmingham, że zaopatrzy nas w suwereny i szylingi na własne ryzyko i ku własnym zyskom”[14].

 

Oburzenie powyższą propozycją doprowadziło go do kategorycznego sądu, że generalnie, w jego opinii „nie ma nic mniej odpowiedniego do pozostawienia działaniu wolnej konkurencji niż pieniądz”[15].

Jest to może symptomatyczne, że nawet Herbert Spencer rozpatrywał jedynie, że prywatna przedsiębiorczość mogłaby zapewniać pieniądz tego samego rodzaju co ówczesny rząd, konkretnie złote i srebrne monety. Wydaje się, że myślał o nich jako o jedynym rodzaju pieniądza, który mógłby być rozpatrywany oraz że w konsekwencji występowałby sztywny parytet (1:1, danej wagi i próby) pomiędzy rządowym i prywatnym pieniądzem. W tym przypadku prawo Greshama rzeczywiście byłoby w mocy jedynie, gdy jeden z producentów dostarczałby gorszy produkt. Że tak przedstawiał się stan rzeczy w pojęciu Jevonsa jest jasne, ponieważ tłumaczył potępienie propozycji w następujący sposób:

O ile we wszystkich kwestiach, kierując się własnym interesem, wybiera się lepsze ponad gorsze, to w przypadku pieniądza wydaje się że paradoksalnie ludzie trzymają się gorszego, a pozbywają lepszego[16].

To co Jevons, tak jak wielu innych, pominął lub uznał za nieważne to fakt, iż prawo Greshama ma zastosowanie jedynie dla różnych rodzajów pieniądza, pomiędzy którymi ustalono sztywny parytet wymiany mocą ustawodawstwa[17]. Jeżeli prawo czyni dwa rodzaje pieniądza idealnymi substytutami dla płacenia za zobowiązania i wymaga na wierzycielach akceptację monet o mniejszej zawartości złota zamiast tych o większej, dłużnicy będą oczywiście płacili jedynie za pomocą tych pierwszych, a dla lepszych znajdą bardziej zyskowny użytek.

Za pomocą płynnych kursów wymiany, gorszej jakości pieniądz byłby wyceniany niżej i oczywiście gdyby występowało niebezpieczeństwo, że nadal traciłby na wartości, ludzie pozbywaliby się go tak szybko jak to możliwe. Selekcja działałaby na korzyść tego, co uznaliby za lepszy rodzaj pieniądza spomiędzy tych wydawanych przez różne podmioty i gwałtownie wypierała te, które uznano by za niewygodnie lub bezwartościowe[18].

W rzeczy samej, kiedykolwiek inflacja stawała się rzeczywiście gwałtowna, użycie jako pieniądza wszelkich przedmiotów o stabilnej wartości, od ziemniaków po papierosy i butelki brandy, aż po jajka i waluty obce, jak na przykład dolary stawało się bardziej powszechne, aż na koniec wielkiej niemieckiej inflacji stwierdzono, że prawo Greshama było błędne, a jego przeciwieństwo było prawdziwe[19]. Samo prawo nie jest błędne, a odnosi się jedynie do sytuacji, kiedy sztywny kurs wymiany pomiędzy różnymi formami pieniądza jest narzucony.


[1] F.A. Hayek, The Constitution of Liberty (London and Chicago: Routledge & Keegan Paul, 1960), s. 324, et seq.

 

[2] Patrz Werner Sombart, Der moderne Kapitalismus, 2nd ed. (Munich and Leipzig, 1916–1917), vol. 2; i wcześniejsze, Archibald Alison, History of Europe (London, 1833), vol. 2; i inne. Zob. Paul Barth, Die Philosophie der Geschichte als Soziologie, 2nd ed. (Leipzig, 1915), gdzie znaleźć można cały rozdział „History as a function of the value of money”, oraz Marianne von Herzfeld, „Die Geschichte als Funktion der Geldwertbewegungen”, Archiv für Sozialwissenschaft und Sozialpolitik 56, no. 3 (1926).

[3] Arthur Nussbaum, Money in the Law, National and International (Brooklyn: Foundation Press, 1950), s. 53.

[4] O chińskich wydarzeniach, patrz Willem Vissering, On Chinese Currency, Coin and Paper Money (Leiden, The Netherlands, 1877) oraz Gordon Tullock, „Paper Money — A Cycle in Cathay”, Economic History Review 9, no. 3 (1956), który nie wspomina jednak nic na temat „final prohibition.”

[5] Patrz Nussbaum, Money in the Law; F.A. Mann, The Legal Aspects of Money, 3rd ed. (London: Oxford University Press, 1971); and S.P. Breckinridge, Legal Tender (Chicago: University of Chicago Press, 1903).

[6] Mann, Legal Aspects of Money, s. 38. Z drugiej jednak strony, odmowa angielskich sądów, aby wydawać wyroki opiewające na kwoty w walucie innej niż funt szterling sprawiła, że ta sprawa stała się szczególnie ważna w Anglii. Ma to się zmienić po niedawnej decyzji (Miliangos v. George Frank Textiles Ltd. [1975])  stwierdzającej, że angielski sąd może wydawać wyroki w walucie obcej w sprawie roszczenia w walucie obcej, więc teraz jest możliwe aby angielski sąd egzekwował należność we frankach szwajcarskich. Patrz Financial Times, November 6, 1975; raport jest również zawarty w F.A. Hayek, Choice in Currency, Occasional Paper 48 (London: Institute of Economic Affairs, 1976), s. 45–46.

[7] Nussbaum, Money in the Law, s. 54–55.

[8] Okazjonalne zabiegi były czynione przez władze komercyjnych miast, aby zapewnić pieniądz o chociażby stałej zawartości metalu, takie jak ustanowienie Banku Amsterdamskiego, były przez długi czas całkiem udane, a ich pieniądze były używane także poza granicami państwa. Ale nawet w tych przypadkach władze prędzej czy później nadużywały ich quasimonopolistycznej pozycji. Bank Amsterdamski był agencją państwową, której ludzie musieli używać w określonych celach, a jego pieniądze były wyłącznym środkiem płatniczym dla transakcji powyżej pewnej kwoty. Nie był dostępny dla standardowych małych transakcji lub lokalnych interesów poza granicami miasta. Podobnie miała się sytuacja w przypadku Wenecji, Genui, Hamburga i Norymbergii.

[9] Thomas Henry Farrer, 1st Baron Farrer, Studies in Currency (London: 1898), s. 43.

[10] Ibidem, s. 45.  Locus classicus na ten temat z którego bezsprzecznie zaczerpnąłem swoje poglądy na ten temat, mimo że zapomniałem o nich, kiedy pisałem pierwsze wydanie tego artykułu, jest dyskusja Carla Mengera w  „Geld”, Collected Works of Carl Menger, (London: London School of Economics, 1892), na temat prawnego środka płatniczego pod niemieckim, nawet bardziej odpowiednim tytułem Zwangskurs.

[11] Ibidem, s. 47.

[12] Zob. Nussbaum, Money and the Law, s. 586–92.

[13] W Austrii po 1922 roku, słowo „Schumpeter” stało się niemal przekleństwem wśród zwykłych ludzi, odnosząc się do zasady “korona za koronę”, ponieważ ekonomista Joseph Alois Schumpeter, podczas swojej krótkiej kadencji jako minister finansów, podpisał się pod aktem wykonawczym, które jedynie literowało obowiązujące prawo, że długi powstałe w koronach, kiedy miały one wyższą wartość, mogły być spłacone w zdeprecjonowanych koronach, ostatecznie wartych jedynie 1/15 000 swojej oryginalnej wartości.

[14] W.S. Jevons, Money and the Mechanism of Exchange (London: Kegan Paul, 1875), s. 64, przeciwko Herbertowi Spencerowi, Social Statics, wydanie rozszerzone. (London: Williams & Norgate, 1902).

[15] Jevons, ibidem, s. 65. Wcześniejsza charakterystyczna próba usprawiedliwienia wyłączenia bankowości i emisji pieniądza z wolnej konkurencji można znaleźć w pismach z 1837 S.J. Loyd (later Lord Overstone), Further Reflections on the State of Currency and the Action of the Bank of England ( London: 1837), s. 49.

[16] Jevons, ibidem, s. 82. Wypowiedź Jevonsa jest raczej niefortunnie dobrana, ponieważ w dosłownym znaczeniu prawo Greshama oznacza oczywiście, że ludzie pozbywają się gorszego, a zachowują lepszy dla innych celów.

[17] Zob. F.A. Hayek, Studies in Philosophy, Politics and Economics (London and Chicago: Routledge and Kegan Paul, 1967) oraz F.W. Fetter, „Some Neglected Aspects of Gersham’s Law”, Quarterly Journal of Economics 46/2 (1931–1932).

[18] Jeżeli tak, jak często się cytuje, Gresham utrzymywał, że lepsze pieniądze generalnie nie mogą wypierać gorszych, był po prostu w błędzie, aż do momentu kiedy dodamy jego milczące założenie, że parytet został narzucony.

[19] Zob. C. Bresciani-Turroni, The Economics of Inflation (London: Allen & Unwin, 1937), s. 174: „W sytuacji, gdy narodowy pieniądz nie wzbudza powszechnego zaufania, prawo Greshama jest odwrócone i dobry pieniądz wypiera zły, a wartość gorszego stale spada”. Ale nawet on nie wskazuje że krytyczną różnicą nie jest „brak powszechnego zaufania” ale obecność narzuconego parytetu wymiany.

KOMENTARZE

  • Cenny artykuł
    W istocie unaocznienie błędów prawa Greshama, najłatwiej zaobserwować w sytuacjach bardzo kryzysowych (a prawdziwe są także w dobie prosperity, po prostu nie tak łatwo czyni się obserwacje w takich okresach).

    Poza złotem lub wyrobami złotniczymi, wszelkimi kamieniami szlachetnymi, to właśnie papierosy, alkohol, paliwa, czy nawet długoterminowe pożywienie ujawniają się jako lepsza waluta, niż pieniądz emitowany przez banki centralne. Warto pomyśleć, czy zamiast kupna obligacji, nie wybrać czegoś co na inwestycję w tradycyjnym rozumieniu słowa, w ogóle nie wygląda. Szczególnie, jeśli rozważamy lokatę mniejszych kwot.

    pozdrawiam serdecznie!
  • Brawa dla instytutu.
    Dozgonna wdzięczność za wartościowy artykuł. Wasze teksty powinny być w szkołach lekturami. Zmuszanie do akceptowania papierków w zamian za realny towar i zakaz barteru to rozbój w biały dzień.
  • @Autorzy z Instytutu Misesa
    Nie sądziłem, że jeszcze po dwudziestu kilku latach będziemy mieć do czynienia z bolszewicką ideologią na portalu NE. Nawoływanie do rewolucji monetarystycznej jest bowiem powrotem do marksizmu-leninizmu. Podżeganiem do rabowania państwa z pieniędzy.
    Ano spróbujcie to zrobić, odbierzcie bankierom pieniądze, tak jak to zrobili bolszewicy. I proszę kupcie sobie potem chleba na targu. I zobaczymy, co będziecie jeść. Albo mięska na obiadek. Będziecie jeść, ale Gówna z trocinami. Zapamiętajcie to sobie.

    Faber
  • @Faber 05:19:14
    Raczej nawoływaniem do ochrony obywateli przed rabunkiem ze strony państwa. Nie chcemy wprowadzać nowego sposobu rozdzielania dóbr. Jedynie stabilnej waluty, którą tworzył będzie ten, komu to najlepiej idzie i kto najmniej będzie oszukiwał. Państwo nie potrafi oprzeć się pokusie, bo może użyć siły i zmusić obywateli do używania waluty które ono samo emituje.
  • @Faber 05:19:14
    Chyba niewiele Pan zrozumiał. Bolszewicy wszystko nacjonalizowali, w tym środki produkcji. W naszej sytuacji mamy co prawda prywatne środki produkcji, ale jednocześnie mamy państwowy pieniądz, z którego emisji czerpią zysk prywatne banki. Prowadzi to do tego, że bankierzy zgarniają cały dochód (np. odsetki od wykreowanego ex nihilo pieniądza), a państwo (czyli podatnicy) musi pokrywać wszystkie straty (ratowanie banków, interwencje na rynku walutowym itd.)

    I nie chodzi tutaj o zabieranie bankierom pieniędzy lub nacjonalizację banków, ale o to, żeby przerwać ten niemoralny i szkodliwy układ państwowo-prywatny.

    Uczciwie jest, kiedy albo pieniądz jest tylko państwowy, albo tylko prywatny. Pierwsza możliwość jest nieefektywna ekonomicznie (centralne planowanie). Pozostaje więc druga. W przypadku prywatnego pieniądza i przy zakazie kreowania pieniądza ex nihilo (100% rezerwa dla rachunków na żądanie) nie mielibyśmy obecnych patologii.

    Tak więc prywatne banki by zostały. Tylko nie miałyby takich przywilejów, jak obecnie. Emitowałyby własny pieniądz. Nikt nikomu by niczego nie zabierał. Wręcz przeciwnie. To jest o 180 stopni w stosunku do pomysłów bolszewików :)

    Polecam przeczytać: http://www.jesushuertadesoto.com/books_polish/dinero_polaco.pdf

    To świetna książka.
  • @Flaku@p4wel
    Ja rozumiem o co chodzi rewolucjonistom, by tak jak Pol Pot w Kambodży zniszczyć wszelkie prawne środki płatnicze i to jest fakt. A zastąpić je na przykład pieniędzmi z malowanymi miśkami. (Kapitalizm- Made in Poland) artykuł na Ne Pana Opary. A na pewno dojdzie wtedy do aktów barbarzyństwa i kanibalizmu w skali globalnej.

    Pieniądz jest tylko symbolem wartości umownej np. kapitału, samochodu czy traktora dajmy na to. Dla mnie pieniądz jest w zasadzie wzorem i symbolem energii, powszechnie występującej w przyrodzie czyli w naturze. Ale wy tego nie pojmujecie i dlatego jesteście skazani na teorię Kopernika-pieniądz gorszy wypiera lepszy. I daleko wam do zrozumienia istoty natury pieniądza. Zamiana jednych papierów na inne z innymi symbolami niczego nie zmieni i nie poprawi sytuacji w państwie, ani wśród innych państw ani globalnie.

    Faber
  • @Faber 07:07:09
    Dlaczego miałoby dojść do aktów barbarzyństwa i kanibalizmu?
    Pieniądz jest TOWAREM powszechnie akceptowanym i który można łatwo wymienić na inne. Polecam zapoznać się z tą książką: http://mises.pl/pliki/upload/Murray_Rothbard-Co_rzad_zrobil_z_naszym_pieniadzem.pdf . Nie żadnym symbolem, długiem czy czymkolwiek innym. Powstaje on SAMOISTNIE na wolnym rynku(przed laty ludzie wybrali złoto, ale może kiedyś zostanie zastąpione na przykład przez antymaterię, nie bawmy się w jasnowidzów), nie ma żadnego powodu by narzucać ludziom czego mają używać jako pieniądza, no chyba że chcemy dodrukowywać i tym samym ich okradać. Widzi pan jakiś inny sensowny powód dla którego państwo miałoby się zajmować kreacją pieniądza?
    Proszę o jakieś sensowniejsze argumenty niż "będzie tragedia" i "musi być prawny środek płatniczy"
  • @Faber 07:07:09
    Znowu miesza Pan wszystko ze wszystkim. Jak można w ogóle zestawić razem Misesa i Pol Pota. Przecież to dwa przeciwstawne bieguny myślenia o ekonomii (jeśli Pol Pot rzeczywiście był w stanie myśleć).

    Jeśli już, to teraz mamy bezwartościowe skrawki papieru "z malowanymi miśkami". Mises postulował powrót do standardu złota. Dlatego zgadzam się, że "zamiana jednych papierów na inne z innymi symbolami niczego nie zmieni i nie poprawi sytuacji w państwie, ani wśród innych państw ani globalnie." Ale trzeba rozumieć, o czym się mówi. A Pan Opara to też jest zupełnie inna sprawa niż Mises. Jeśli nie widzi Pan różnicy, to trzeba "założyć lepsze okulary".

    A z tą energią to już Pan tak popłynął... Leci Pan jakimś New Age?
    Pieniądz nie jest ekwiwalentem wszelkich dóbr. Są rzeczy, których nie można kupić. Więc ta Pana "energetyczna" teorią upada w przedbiegach.

    Jeśli już mam jechać metafizyką, to tym, co napędza Wszechświat jest miłość, a nie pieniądz czy jakaś "energia" :) Ale to nie ma nic wspólnego z pieniądzem czy ekonomią.

    To, co uczyniono z pieniądzem, to gwałt na ludzkiej inteligencji. I niech Pan nie pogarsza sytuacji odwoływaniem się w ekonomii do jakichś "energii", bo to tylko pomaga tym, którzy sieją ludziom zamęt w głowach.
  • @Flaku
    Oto sensowny powód dla którego państwo się zajmuje kreacją pieniądza. Jest nim władza i polityka, pieniądz nie jest towarem i nigdy nim nie był i nie będzie. Jest narzędziem panowania jednych (panów) nad zniewolonymi ludźmi, np. jak obecnie my Polacy jesteśmy w niewoli innych potężniejszych nacji. Nie jesteśmy panami lecz sługami i parobkami możniejszych od nas: Niemców, Ruskich i innych...Nie mamy nic, ani pieniądza (symbolizuje energię) ani energii, żadnego banku, przemysłu tyle nam zostało, co kot napłakał a PKB jest śmietanką, który smakują inni bogatsi od nas. A samoistnie to powstaje gaz w dupie, jak się pierdnie to śmierdzi wokół nas. Książki to sobie czytaj i tak niczego się z nich nie nauczysz ani nie zrozumiesz.

    Faber
  • @p4wel
    Pol Pot to wykształcony człowiek tak jak Lenin i do niego podobny.
    Mises a Pan Opara to różnica klasy, jeden z nich to facet który w biznesie był zerem a Pan Opara proszę został milionerem. Jeśli tego nie widać to okulary są potrzebne tobie. Ja niczego nie mieszam ani tobie w głowie ani nikomu.
    Moja teoria zachowuje swoją ważność i jest adekwatna do rzeczywistości w której żyję, ale ty chyba jesteś w innej> >"tym co napędza Wszechświat jest miłość"
  • @Faber 07:31:47
    Przecież wielkość ekonomisty nie zależy od tego, ile zarobił pieniędzy.
    Równie dobrze można by pomylić wielkość fizyka z ilością wykonanej pracy fizycznej.

    Nie zamierzam się kopać z koniem. Pozdrawiam i życzę powodzenia! I dużo miłości. No chyba, że wolisz energię.
  • @Faber 07:03:48
    Nie był towarem? W historii wielu rzeczy używano jako pieniądza i zawsze był to towar. Na przykład tytoń czy metale szlachetne. Twój powód jest dowodem na to że państwo nie powinno zajmować się kreacją pieniądza. Nie powinno tego robić po to, żeby nie niewolić ludzi, nie mieć nad nimi aż tak wielkiej władzy. Nikt nie może nikogo zmusić do używania konkretnej waluty=nikt nikogo nie niewoli. Chyba że to jest Twój cel. Żeby każdy był niewolnikiem we własnym państwie to właśnie jesteśmy w Twoim raju. A czemu państwo miałoby mieć takie firmy? Chcesz je mieć to załóż i utrzymaj. A od mojej kasy wara.
  • @p4wel
    Kto nie umie kręcić lodów (robić w biznesie), ten się bierze za pisanie blogów. To przytyk nie do ciebie, ale do tych z aeropagu.

    Pozdrawiam. Dyskusja skończyła się patem.

    Faber
  • @Flaku
    Teraz wiem. Freedom to pewnie twój mentor i kolega.
    Jestem emerytem a nie biznesmenem i nie założę sobie firmy choćbym chciał. A w takim Raju żyjesz i ja z musu także. Był czas gdy mogłem sięgnąć po Fortunę i byłbym wielkim biznesmenem. I zdziwisz się nie chciałem, praca była ważniejsza dla mnie. Fortuna była fatamorganą i złudzeniem, może tylko marzeniem...A twoją kasę mam w tyle, wiesz gdzie?

    Faber
  • @Faber 19:37:23
    Nie znam go ;)
    Mowa była o pieniądzu nie o zakładaniu firm i prowadzeniu biznesu. A o tej kasie to tylko komentarz do Pańskiego wskazania problemu że nie mamy przemysłu ani energii. Wcale nie dziwię się że nie chciał Pan prowadzić biznesu, są ludzie powołani do różnych rzeczy. Tylko jeśli ktoś nie chce to niech nie przeżywa, że nie ma. Proponuję wrócić do tematu pieniądza. Dlaczego Pan uważa, że państwo musi niewolić gospodarczo obywateli i nakazywać im używanie emitowanej przez nie waluty?
  • @Flaku
    Państwo nie musi zniewalać ludzi ale robi to wtedy, kiedy jest stosowane prawo i prawne środki płatnicze.
    A jak myślisz, czy polski złoty jest naszym pieniądzem? Nie. Od czasu reformy złotego i planu Balcerowicza złoty nie jest nasz. Jest narzędziem w obcym interesie i dla obcych nacji. Znaki i symbole nie są oznaką naszej suwerenności. Tego nie widać gołymi oczami, ale tak jest w istocie rzeczy.

    I nikt nie potrafi tej sytuacji zmienić. Pozdrowienia.

    Faber
  • @Faber 07:25:28
    Czyli odejście od prawnego środka płatniczego byłoby dla nas korzystne, bo przestalibyśmy być niewoleni? Że byłoby to trudne do zrobienia z powodów politycznych to my doskonale wiemy. Tylko nie rozumiem dlaczego wcześniej dawał Pan do zrozumienia że taki ruch spowodowałby biedę w społeczeństwie "I proszę kupcie sobie potem chleba na targu. I zobaczymy, co będziecie jeść. Albo mięska na obiadek. Będziecie jeść, ale Gówna z trocinami. Zapamiętajcie to sobie."?
  • @Flaku
    Nie wiem, kto się w naszym kraju na rewolucję odważy, jaka partia? Nie widzę. Bo trzeba od razu zmienić konstytucję, dokonać rewolucyjnej reformy monetarnej, zmiany polityki finansowej na obszarze całego kraju i dokonać tej zmiany w skali europejskiej i globalnej. To precz z prawnym środkiem płatniczym od razu spowoduje blokadę w handlu z partnerami zagranicznymi i zamknie nasz import towarów z rynków światowych. W konsekwencji zwiększy się obszar biedy i nędzy w naszym kraju.

    Nie ma nikogo, bo każdy się boi dostać z mety kulką w łeb, jak kiedyś JFK w Stanach Zjednoczonych.

    Faber
  • @Faber 13:33:46
    Trzeba zmienić konstytucję. Tu zgoda. Ale tylko na obszarze kraju. Europa, a tym bardziej cały świat może zostać przy swoim "prawnym środkiu płatniczym". Nie widzę powodu dla którego cały świat musiałby przeprowadzić taką rewolucję. Pytanie brzmi raczej, jakie państwo się odważy założyć blokadę handlową i jak ją uzasadni swoim obywatelom no i oczywiście firmom mającym powiązanie z naszym krajem. Ciekawe jak mieliby to przeprowadzić zwłaszcza podczas kryzysu gospodarczego. Pan uważa nawet więcej, że cały świat to zrobi i pozbawi własne przedsiębiorstwa partnera handlowego. Jest pan pewny że unia dogada się z USA, całym wschodem oraz Azją żeby zagłodzić Polskę?

    Co do "kulki w łeb": Tutaj jest właśnie rola takich organizacji jak Instytut Misesa. Trzeba ludzi uświadamiać i przekonywać. Jeśli społeczeństwo będzie chciało rewolucji monetarnej to żadna kulka w łeb nic nie da, bo jeśli jeden jej nie przeprowadzi to inny. Tak samo było z obaleniem komuny. Też nie mogli Wałęsy po prostu zastrzelić, bo miał za sobą społeczeństwo i nawet gdyby został zastrzelony to kto inny stanąłby na czele Solidarności.
  • @Flaku
    Co ma wspólnego "kulka w łeb "i twój Instytut Misesa? Nic-zero sensu.
    Społeczeństwo, jak to dobrze widać w Polsce, nie ma nic do gadania, to masa ludzka i tylko tyle, teoria chaosu i prawa natury są dla tej masy luda rzeczywistością niepojętą.

    Ja do ciebie logicznie argumentuję a ty mi zaraz o Bolku zaczynasz gadać.
    'Szkoda że nikt go nie kropnął z nagana, byłoby o jednego durnia mniej.
    Ale jest taka logika na tym świecie, że durni wynosi się na szczyty i sadza na fotelach prezydenckich.
    Szkoda gadania. I chyba nie rozumiemy się. Jakie jest twoje IQ? Może w tym jest problem, że ja i ty, jesteśmy w dwóch innych rzeczywistościach.

    Faber
  • @Faber 08:14:32
    Co do IQ to nie mierzyłem.

    Kulka w łeb ma wspólnego dużo z opinią społeczną. Kulki w łeb całemu społeczeństwu nie damy. A jednym z zadań Instytutu Misesa jest edukacja ekonomiczna społeczeństwa. To że gadam o Bolku nie znaczy że go popieram, tylko że miał poparcie społeczeństwa i przez to zlikwidowanie go nie spowodowałoby utrzymania komuny. Ja go nawet nie lubię, ale jest dobrym przykładem.
  • @Flaku
    "Kulka w łeb"-jest tylko abstrakcyjnym pojęciem i cytowałem je dla wyobrażenia sytuacji, w jakiej znalazłby się nasz narodowy przywódca gdyby się odważył na radykalną reformę monetarną w naszym kraju.

    Ale takiego wodza nie mamy. Jarosław Kaczyński boi się rządzenia, wystarczy przypomnieć, że to jego zasługa i sztuka sprawiła, iż LPR i Samoobrona Leppera wyleciała z orbity na polityczny margines. Kaczyński boi się władzy, to oznacza że jest politycznie tchórzem, niezdolnym do rządzenia naszym krajem. Zrozumiałem to poniewczasie, prawda jest gorzka, ale jej potrzebujemy by móc patrzeć w lustro trzeźwo i bez złudzeń.

    Instytut Miesesa do edukacji jest zbyteczny. Bieda jest najlepszą nauczycielką i nasz Naród dojdzie do rozumu, ale na to trzeba wiele lat.
    Dwudziestoletnia transformacja okazała się katastrofalna dla naszego państwa,naszego kraju i gospodarki oraz polskiej ekonomii...i klęską polityczną naszych elit zaprzańców i zdrajców narodu.

    Kończę dyskusję, bo nie przysporzy mi ani aplauzu ani autorytetu na portalu NE. Pozdrawiam. Faber
  • @Faber 07:46:06
    Przywódca może się znajdzie a może nie. Nie liczę na żadnego z obecnych najważniejszych osób w państwie. Edukacje jest potrzebna. Chyba że chcemy nową rewolucję październikową.
  • @Faber 19:21:21
    Czym innym jest przedsiębiorczość, a czym innym teoria ekonomii.
    Do robienia kasy nie trzeba być wybitnym ekonomistą. Można być nawet analfabetą. Ale trzeba mieć to coś. To jest wrodzona zdolność, której nie można się nauczyć. Przedsiębiorca dostrzega lokalne możliwości zysku na rynku. I nie interesują go prawa rządzące rynkami, ale jego zysk. I jest to bardzo ważna funkcja, ale on nie ma oglądu całości. Nie wie, jak wpływają jego decyzje na ludzi, których nie zna.

    Ekonomista ma za zadanie badać zasady funkcjonowania rynku. To jest zupełnie inny rodzaj spojrzenia na rynek. Jest trochę jak fizyk-teoretyk, który nigdy nie zbudował żądnego urządzenia, ale odkrywa prawa pozwalające praktykom-inżynierom sprawnie konstruować swoje urządzenia. Że też trzeba ludziom tłumaczyć takie rzeczy...

OSTATNIE POSTY

więcej
  • GOSPODARKA

    Tyrania i monopol broni

    Rządzący zdają sobie sprawę z tego, że jedynym sposobem na zachowanie ich kontroli nad ludźmi jest monopolizacja broni palnej. Wydaje się, że niebezpieczeństwo totalnego rozbrojenia zażegnać może już tylko masowe nieposłuszeństwo. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Budujemy mosty dla pana starosty

    Podobnie nieprawdziwa jest teza, że to ograniczanie inwestycji publicznych spowodowało falę bankructw. Można wręcz zaryzykować tezę, że to właśnie wzrost wydatków publicznych spowodował kłopoty na rynku budownictwa drogowego. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Co dalej z kryzysem? - Polska

    Polskie państwo musi przyspieszyć deregulację i myśleć o sposobach obniżania wydatków zamiast podnosić podatki i łudzić ludzi wizją udanych państwowych inwestycji. Niestety, trudno być hurraoptymistą, gdy słyszy się kolejne pomysły polityków. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930