Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
106 postów 11 komentarzy

Instytut Misesa

Instytut Misesa - Instytut Ludwiga von Misesa jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwołującym się do tradycji austriackiej szkoły ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertariańskiej myśli politycznej.

Dlaczego państwo żąda kontroli nad pieniądzem

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Autor: Hans-Hermann Hoppe

 

Wyobraź sobie, że stoisz na czele państwa, instytucji posiadającej terytorialny monopol na podejmowanie ostatecznych decyzji w przypadku każdego konfliktu, wliczając w to konflikty z udziałem samego państwa i jego pracowników. Taki monopol oznacza, że masz prawo do nakładania podatków, czyli jednostronnego decydowania o cenie, jaką muszą zapłacić twoi poddani, abyś mógł podejmować ostateczne decyzje.

Działanie w ramach tych ograniczeń — albo raczej braku ograniczeń — konstytuuje politykę i działanie polityczne, od początku powinno być więc jasne, że polityka ze swej natury jest nieszczęściem. Oczywiście nie z twojego punktu widzenia, tylko z punktu widzenia twoich poddanych. Prawdopodobnie wykorzystasz swoją pozycję do wzbogacenia się ich kosztem.

Sądzę, że możemy także przewidzieć, jaka będzie twoja postawa i działanie dotyczące pieniędzy i bankowości.

Przyjmijmy, że panujesz nad społeczeństwem, które rozwinęło się i wyszło z prymitywnej gospodarki barterowej, oraz że obowiązuje tam jeden powszechny środek wymiany, tj. pieniądz. Od razu widać, dlaczego byłbyś szczególnie zainteresowany pieniądzem i sprawami monetarnymi. Jako władca państwa możesz konfiskować praktycznie wszystko, co chcesz i zapewniać sobie niewypracowany przez siebie dochód. To normalne, że zamiast konfiskować rozmaite dobra produkcyjne lub konsumpcyjne, będziesz wolał konfiskować pieniądze. Pieniądz jest najłatwiej oraz najszerzej zbywalnym i akceptowalnym dobrem. Zapewnia ci największą swobodę kupowania — dzięki niemu możesz uzyskać najszerszą gamę produktów. Dlatego nałożysz na społeczeństwo podatki o charakterze pieniężnym od własności lub od dochodów. Chcesz przecież zebrać w podatkach jak najwięcej pieniędzy.

W swoich wysiłkach szybko możesz napotkać pewne przeszkody. Ostatecznie próba dalszego zwiększenia dochodów podatkowych napotka opór, a wyższe stopy podatkowe spowodują ich zmniejszenie. Twoje dochody (a więc i twoje wydatki) maleją, ponieważ producenci obciążeni większymi podatkami po prostu mniej produkują.

Jeśli w tej sytuacji nadal chciałbyś zwiększać lub przynajmniej utrzymać swój obecny poziom wydatków, masz tylko jedno wyjście: musisz pożyczyć potrzebne ci fundusze. W tym celu musisz udać się do banków i dlatego właśnie będziesz szczególne zainteresowany branżą bankową. Jeżeli pożyczysz pieniądze od banków, od razu będą one żywo zainteresowane twoim przyszłym powodzeniem. Będą chciały, byś został w grze, a więc będą chciały, by państwo kontynuowało swoją eksploatacyjną działalność. Biorąc pod uwagę, że banki często pełnią w życiu społecznym kluczową rolę, takie poparcie jest z pewnością korzystne. Z drugiej strony, pożyczając pieniądze od banków, będą one oczekiwać, że spłacisz nie tylko samą pożyczkę, ale że spłacisz ją z odsetkami.

W jaki sposób możesz uwolnić się z tych dwóch ograniczeń, tj. od spadających przychodów podatkowych i konieczności pożyczania i płacenia odsetek bankom?

Nie jest trudno znaleźć ostateczne rozwiązanie twojego problemu.

Możesz osiągnąć niezależność od podatników i banków tylko wtedy, gdy uczynisz się terytorialnym monopolistą w produkcji pieniądza. Na twoim terytorium tylko tobie będzie wolno produkować pieniądze. To jednak nie wystarczy, ponieważ dopóki pieniądz będzie dobrem powszechnym, które musi być produkowane, dopóty będziesz musiał ponosić koszty jego produkcji. Musisz zatem wykorzystać swój monopol poprzez redukcję kosztów produkcji i jakości pieniądza do wartości jak najbliższej zeru. Zamiast pieniądza wysokiej jakości, jak złoto czy srebro, za pieniądz mogą ci przecież służyć bezwartościowe kawałki papieru, które mogą być produkowane przy praktycznie zerowych kosztach. (Normalnie nikt nie przyjąłby bezwartościowych kawałków papieru jako zapłaty za cokolwiek. Kawałki papieru mogą być zaakceptowane jako zapłata, tylko jeśli są tytułami do czegoś innego, to znaczy są tytułami własności. Innymi słowy: musisz zastąpić kawałki papieru, które były tytułami do pieniędzy, kawałkami papieru, które są tytułami do niczego).

W warunkach konkurencji, czyli w sytuacji, w której wszyscy mogliby produkować tego typu pieniądze, byłyby one wytwarzane przy prawie zerowych kosztach i produkowane w ilości, w której krańcowy przychód równa się krańcowemu kosztowi, a ponieważ krańcowy koszt to zero, to krańcowy przychód — siła nabywcza tego pieniądza — także równałaby się zero. Dlatego trzeba zmonopolizować produkcję pieniędzy po to, aby ograniczać jej podaż. Uniknie się wtedy zarówno hiperinflacji, jak i odpływu pieniędzy z rynku („ucieczka do realnych wartości”) — trzeba będzie tak czynić tym bardziej, im tańszy jest towar uznawany za pieniądz.

W pewnym sensie udało ci się więc osiągnąć to, czego pragnęli wszyscy alchemicy i ich mecenasi: wytworzyłeś coś wartościowego (pieniądze z siłą nabywczą) z czegoś praktycznie bezwartościowego. Naprawdę wspaniałe osiągnięcie! Bez żadnego wysiłku żyjesz coraz dostatniej — stać cię teraz na kosztowne rzeczy. Może mieć dom lub mercedesa i załatwiać je nie tylko dla siebie, ale i dla przyjaciół lub znajomych. Widzisz, że nagle masz ich znacznie więcej niż dawniej (wliczając w to wielu ekonomistów, którzy będą wyjaśniać, dlaczego twój monopol jest bardzo dobry dla wszystkich).

A co z konsekwencjami? Przede wszystkim należy zauważyć, że rosnąca ilość papierowych pieniędzy nie wpływa na ilość lub jakość dóbr niepieniężnych. Ilość pozostałych dóbr jest taka sama jak wcześniej. To od razu obala przekonanie — żywione chyba przez większość, jeżeli nie wszystkich ekonomistów głównego nurtu — że „większa” ilość pieniądza może jakoś zwiększyć „dobrobyt społeczny”. Wyznawać taki pogląd oznacza wierzyć w magię, że kamienie — lub raczej papier — można zamienić w chleb. Tak myślą najwyraźniej zwolennicy tzw. polityki łatwych pieniędzy, uważając ją za skuteczne i „odpowiedzialne społecznie” lekarstwo na problemy gospodarcze.

Drukowanie przez ciebie pieniędzy spowoduje dodatkowo dwie rzeczy. Po pierwsze, ceny będą wyższe, a siła nabywcza pieniądza obniży się. W konsekwencji będziemy mieli do czynienia zinflacją. Ważniejsze jest jednak to, że zwiększająca się ilość pieniędzy nie wpłynie na absolutny poziom bogactwa społecznego (całkowitej ilości wszystkich dóbr w społeczeństwie), jednak spowoduje jego redystrybucję do ciebie i twoich znajomych, to znaczy do tych osób, które jako pierwsze otrzymają nowo wydrukowane pieniądze. Innymi słowy: ty i twoi przyjaciele wzbogacicie się (będziecie posiadać większość całkowitego bogactwa społecznego) kosztem zubożenia innych.

Problemem nie będzie dla was działanie tego systemu. Działa on świetnie, zawsze z korzyścią dla ciebie (i twoich przyjaciół) i zawsze kosztem innych. Musisz tylko strzec się hiperinflacji, gdyż, jeśli nadejdzie, ludzie będą unikali używania pieniędzy i zaczną uciekać do realnych wartości, a ty stracisz swoją magiczna różdżkę. Jedyny problem z twoim monopolem może być taki, że zacznie on być postrzegany przez innych jako wielki przekręt, co zresztą będzie zgodne z prawdą.

Tego także można uniknąć. Wystarczy, że oprócz posiadania monopolu na produkcję pieniędzy, sam zaczniesz pełnić rolę bankiera i wejdziesz do biznesu, zakładając bank centralny.

Możliwość tworzenia pieniędzy z powietrza powoduje, że w ten sam sposób możesz tworzyć kredyty. Skoro więc potrafisz je tworzyć z niczego (bez żadnych swoich oszczędności), możesz oferować pożyczki z odsetkami niższymi niż ktokolwiek inny, o oprocentowaniu zero procent (lub nawet ujemnym). Dzięki temu uniezależnisz się od banków, a być może uzależnisz je nawet od siebie i w konsekwencji uda ci się wykuć żelazny sojusz między nimi a państwem. Nie musisz nawet osobiście angażować się w udzielanie kredytów. Zadanie to, wraz z towarzyszącym mu ryzykiem, możesz bezpiecznie pozostawić bankom komercyjnym. Wszystko, co ty (twój bank centralny) musisz zrobić, wygląda tak: tworzysz kredyt z powietrza, a następnie pożyczasz te pieniądze — na niższy od rynkowego procent — bankom komercyjnym. Zamiast płacenia odsetek bankom, banki płacą teraz odsetki tobie. One z kolei udzielają pożyczki swoim zaprzyjaźnionym biznesmenom po trochę wyższej, ale nadal nierynkowej, stopie procentowej (w ten sposób zarabiają na różnicy między oprocentowaniem). Dodatkowo, by jeszcze bardziej zachęcić banki do współpracy z tobą, możesz im pozwolić na stworzenie pewnej ilości własnego kredytu (pieniądza bankowego) z kredytu wykreowanego przez ciebie (system rezerw cząstkowych).

Jakie są konsekwencje takiej polityki monetarnej? W dużym stopniu pokrywają się z polityką łatwych pieniędzy. Po pierwsze, polityka łatwego kredytu także jest inflacyjna. Do obiegu wprowadza się więcej pieniędzy, więc ceny rosną, a siła nabywcza pieniędzy spada. Po drugie, ekspansja kredytowa również nie ma wypływu na ilość czy jakość istniejących dóbr. Więcej pieniądza oznacza tylko jedno: więcej papieru. Nawet odrobinę nie zwiększa to i nie może zwiększyć dobrobytu społecznego. Po trzecie, polityka łatwego kredytu sprzyja tobie, bankowi centralnemu i bankom komercyjnym z twojego kartelu. Dzieje się tak, ponieważ regularnie redystrybuuje ona bogactwo na waszą korzyść. Otrzymujesz więc dochód z odsetek od kapitału, który stworzyłeś praktycznie przy zerowych kosztach zupełnie z niczego (a nie z ciężko oszczędzanych pieniędzy, które zarobiłeś). Banki z kolei, korzystając z twoich darmowych pieniędzy, zarabiają na dodatkowym oprocentowaniu. Ty i twoi przyjaciele bankierzy przywłaszczacie więc sobie „niezarobiony dochód”. Bogacicie się kosztem ludzi „rzeczywiście” oszczędzających (którzy otrzymują niższy dochód z odsetek niż normalnie powinni, tj. bez wstrzykiwania taniego kredytu do rynku kredytowego).

Z drugiej strony, istnieje zasadnicza różnica między polityką łatwego pieniądza a polityką łatwego kredytu.

Polityka łatwego kredytu znacząco wpływa na strukturę produkcji. Zmieniają się zatem ci, którzy produkują, i to, co jest produkowane.

Jako szef banku centralnego możesz tworzyć pieniądze z powietrza. Nie musisz najpierw oszczędzać części swojego dochodu, tzn. ograniczać swoich wydatków i powstrzymywać się od zakupu pewnych niepieniężnych dóbr. Wystarczy, że włączysz maszynę drukarską i już możesz zaoferować niższą stopę procentową niż ktokolwiek na rynku. Przyznawanie kredytów nie wymaga od ciebie żadnych poświęceń (dlatego jest takie „fajne”). Jeśli wszystko pójdzie dobrze, twoja papierowa inwestycja zapewni ci dodatni zwrot. Jeśli nie, to jako jedynemu producentowi pieniądza zawsze będzie ci łatwiej niż innym pokryć straty. Ciągle możesz przecież drukować jeszcze więcej.

Nie ponosząc kosztów i nie będąc osobiście zagrożonym stratami, możesz przyznawać kredyty każdemu i na jakikolwiek cel, nie przejmując się jego zdolnością kredytową czy sensownością biznesplanu. Dzięki twojemu „łatwemu” kredytowi fundusze otrzymują pewni ludzie (w szczególności bankierzy inwestycyjni), którzy normalnie nie byliby uznani za wiarygodnych oraz pewne projekty (w szczególności banków i ich głównych klientów), które nie byłyby uznane za zyskowne.

To samo dotyczy banków komercyjnych z twojego kartelu. Dzięki waszym wyjątkowym relacjom, banki — jako pierwsi odbiorcy niskooprocentowanego kredytu — także mogą zaoferować pożyczki o oprocentowaniu niższym od rynkowego. Jeśli wszystko pójdzie dobrze — to dobrze, a jeśli pójdzie źle — to dobrze, że mają ciebie. Jako jedyny producent pieniądza pomożesz im tak samo, jak pomógłbyś sobie: większą ilością papierowych pieniędzy. Banki będą oczywiście łagodniejsze w selekcjonowaniu biznesplanów swoich klientów i chętniej będą finansować „niewłaściwych” ludzi oraz „niewłaściwe” projekty.

Istnieje też druga znacząca różnica między polityką łatwych pieniędzy oraz polityką łatwego kredytu. Ta różnica wyjaśnia, dlaczego redystrybucja dochodu i bogactwa, którą przeprowadzasz razem z bankierami dzięki łatwemu kredytowi, przybiera specyficzną formę czasowego cyklu koniunkturalnego. Po początkowej fazie pozornego ożywienia i powszechnejprosperity (napędzanej nadziejami na przyszłe zyski), następuje faza powszechnego zubożenia, gdy boom okazuje się tylko iluzją.

Ta koniunkturalna cecha jest logiczną — i fizycznie konieczną —konsekwencją kredytu stworzonego z powietrza, kredytu nieopartego na oszczędnościach, kredytu fiducjarnego (czy jak jeszcze można go nazwać) oraz tego, że przy każdej inwestycji potrzeba czasu, by przekonać się, czy będzie udana.

Przyczyna cyklu koniunkturalnego jest banalnie prosta. Robinson Crusoe może udzielić Piętaszkowi pożyczki w postaci ryb, których nie skonsumował.  Piętaszek może te oszczędności przekształcić w sieć rybacką (w ten sposób, że ryby posłużą mu za posiłek podczas pracy nad siecią). Z pomocą sieci jest w stanie spłacić pożyczkę Robinsonowi (wraz z odsetkami) i nadal wypracować dla siebie zysk w postaci dodatkowych ryb. Nie jest to jednak fizycznie możliwe, jeśli pożyczka Robinsona to jedynie papierowy banknot określony w rybach, lecz niezabezpieczony oszczędnościami w postaci prawdziwych ryb, czyli wtedy, gdy Robinson nie ma ryb, bo je zjadł.

W takim wypadku przedsięwzięcie Piętaszka skazane jest na porażkę. W prostej gospodarce barterowej od razu staje się to oczywiste. Po pierwsze, Piętaszek mógłby się zgodzić jedynie na kredyt towarowy i dlatego nie zaakceptuje kredytu papierowego. Nie zacznie się również cykl koniunkturalny.  Natomiast w złożonej gospodarce pieniężnej fakt wytworzenia kredytu z powietrza jest niedostrzegalny: wszystkie noty kredytowe wyglądają tak samo i właśnie dlatego są akceptowane przez kredytobiorców.

Nie zmienia to jednak fundamentalnej prawdy, że nie da się wyprodukować czegoś z niczego i że inwestycje bez realnego finansowania (z oszczędności) nie powiodą się. Model Robinsona Crusoe wyjaśnia natomiast, w jaki sposób może powstać boom — zwiększony poziom inwestycji z towarzyszeniem oczekiwań wyższych zysków w przyszłości (Piętaszek akceptuje asygnatę zamiast od razu odmówić). Wyjaśnia także, dlaczego mija trochę czasu, zanim rzeczywistość potwierdzi swoje prawa i odkryje złudność takich oczekiwań.

Co tam znaczy dla ciebie mały kryzysik? Nawet jeśli droga do bogactwa prowadzi przez powtarzające się kryzysy, spowodowane istnieniem papierowego pieniądza i działaniami banku centralnego, to z twojego punktu widzenia jako głowy państwa i szefa banku centralnego redystrybucja w formie polityki łatwego kredytu jest wygodniejsza od polityki łatwego pieniądza, nawet mimo tego, że na jej efekty trzeba czekać dłużej. O wiele trudniej przecież dostrzec, czym tak naprawdę jest. Zamiast prowadzić politykę łatwego pieniądza i wyjść na zwykłego oszusta i pasożyta, możesz udawać, że podejmujesz bezinteresowne działania „inwestowania w przyszłość” (a nie wydawania na doraźne głupstwa) lub „walczenia” z kryzysami (a nie powodowania ich).

W jakim my świecie żyjemy!

 

KOMENTARZE

  • Złoto, srebro?
    "Zamiast pieniądza wysokiej jakości, jak złoto czy srebro, za pieniądz mogą ci przecież służyć bezwartościowe kawałki papieru, które mogą być produkowane przy praktycznie zerowych kosztach."

    A kto kontroluje wydobycie złota na świecie? Czy może Ci sami co w XIX w.? Czy stanowi to monopol?
  • N A R E S Z C I E G Ł O S R O Z S Ą D K U na NE !!!!
    Doczekaliśmy się wreszcie rozpoznawalnego Autora na NE - który widzi ten matrixowy świat oczami Neo - czyli dokładnie widzi prawdziwe zależności, przyczyny i skutki - spod kolorowej, głośnej i wszechobecnej ATRAPY.

    NARESZCIE !!! gratuluję i dziękuję.

    Dodam tylko, że dokładnie o tym samym piszę tu na Nowym Ekranie - bo takiemu widzeniu świata poświęcony jest mój blog - stąd motto: "powrót do normalności"

    (zainteresowanych zapraszam na http://freedom.nowyekran.pl/ )

    Powyższy wpis mogę tylko uzupełnić dwoma BARDZO ISTOTNYMI uwagami:

    1) państwo jest oczywiście "bohaterem" bezosobowym, Autor je spersonifikował na potrzeby wpisu - ale w rzeczywistości PRAWDZIWI LUDZIE, którzy trzymają na tym wszystkim łapę, którzy odebrali nam już prawie całe bogactwo - to właściciele banków i inni prawdziwi władcy tego świata (premierzy i głowy państw to tylko figuranci zazwyczaj)


    2)
    {{ Zamiast prowadzić politykę łatwego pieniądza i wyjść na zwykłego oszusta i pasożyta (...) }}

    I to jest rozwiązanie!
    Gdyby zakazać kreowania pieniądza (zwiększania jego ilości w obiegu) w jakiejkolwiek formie - i pozostawić to JAWNE już narzędzie bogacenia się kosztem innych tylko w rękach Skarbu Państwa - to otrzymalibyśmy BEZOBSŁUGOWY i DOSKONAŁY system podatkowy.

    (Bo podatki to przecież to samo - bogacenie się skarbu państwa kosztem swoich obywateli)

    Takim "Podatek emisyjnym" można zastąpić CAŁY OBECNY SYSTEM PODATKOWY - tzn. całkowicie zlikwidować wszystkie znane obecnie podatki (PIT, CIT, VAT, akcyze, itd.)

    Ten rewolucyjny pomysł nazwałem roboczo "teorią normalności":
    http://freedom.nowyekran.pl/post/37168,wdrazamy-teorie-normalnosci-z-kalkulatorem-w-reku-dla-dobra-polakow
  • @Tomasz Urbaś
    Cieszę się, że pojawił się na NE Autor, który poprawnie rozumie pojęcie "inflacja" - w jej pierwotnym i prawdziwym znaczeniu
    :)
    Pozdrawiam
  • @wszem wobec
    Przedstawienie nie może się skończyć, czyli jednak skończymy w NWO!

    http://kontrowersje.net/tresc/przedstawienie_nie_moze_sie_skonczyc_czyli_jednak_skonczymy_w_nwo
  • @Freedom
    Masz rację ! NE jest największym medium, które obecnie jest w stanie prezentować idee wolnorynkowe. Niestety, desant pracowników dużego producenta samochodów z Tychów i Bielska powoduje, że wiele tekstów ekonomicznych nosi cechy marksistowsko-leninowskiej dialektyki ...

    Jak tak dalej pójdzie, to niedługo zacznie tutaj publikować sławna lewicowa intelektualiskta, Sławomira Sierajtkowska ...

    Tak więc pogońmy stąd wszystkich zwolenników interwencjonizmu i walczmy o prawdziwą wolność dla Wolnego Człowieka ...
  • @Autor
    Diagnoza poprawna, lekarstwa brak.
  • @nikander
    Niech Pan mnie nie przeraża!

    Pan ciężko pracuje aby zarobić na chleb - a Pana sąsiad w tym czasie drukuje pieniądze, tonami!

    Właśnie go Pan przyłapał na tym oszustwie - i pyta Pan o LEKARSTWO ???!!!

    Na miłość Boską - przecież "lekarstwo" jest oczywiste - trzeba mu zabrać drukarkę !!!

    Jeśli nawet dobrzy i prawi ludzie - tacy jak Pan - nie są w stanie tego ogarnąć i mają tu jeszcze jakieś wątpliwości - to już po nas...
  • @Freedom
    Nie piej tak.
    Lepiej by było jakbyś się zapoznał ze spotkania chyba w Gdyni na temat długów państwa :)))
    http://www.youtube.com/watch?v=NX01yzX9F0s&feature=related
    Od 3 minuty Tomek Urbaś, a potem chłopak z Missesa się plącze warto dosłuchać :))))
  • @Freedom
    Zabrać im tę drukarkę. To chciałem przeczytać.
  • @Mariovan
    Uprzedzam, że jeszcze się nie zapoznałem z tym materiałem video - bo moje pytanie jest zasadnicze - CO TO MA DO RZECZY?

    Mój komentarz, w którym "tak pieję" - odnosi się tylko i wyłącznie do komentowanego wpisu - a uwagi uzupełniające od razu dodałem.

    Nie bardzo więc rozumiem co chcesz mi powiedzieć albo na co zwrócić uwagę.

    Masz jakieś wątpliwości co do prostego mechanizmu kreacji pieniądza - a tym samym bogacenia się banków KOSZTEM całego społeczeństwa - który jest zwykłym sqrw....stwem mówiąc wprost?

    Masz jakieś wątpliwości, że podstawową sprawą jest zabranie im "drukarek"?

    Masz jakiekolwiek wątpliwości, że bogactwa (prawdziwego dobrobytu) nie da się dodrukować z powietrza - a w związku z tym każde "dodrukowanie" pieniędzy oznacza tak naprawdę przepływ PRAWDZIWEGO bogactwa z kieszeni społeczeństwa do kieszeni "drukarza"?

    Przecież to jest dla nas PODSTAWOWA sprawa - odzyskać kontrolę nad bogactwem które wytwarzamy.
  • @Mariovan
    Mario, obejrzałem i ze smutkiem stwierdzam, że Wy sami nie do końca jeszcze ogarniacie ten temat.
    Może dlatego nie mogę się doczekać Waszego wsparcia dla rewolucyjnego rozwiązania zawartego w "teorii normalności" - bo po prostu jeszcze nie poskładaliście sobie wszystkich klocków tej układanki ;)

    Ale w takim razie jestem optymistą - z czasem sami do tego dojdziecie :)

    Jeśli Tomek pyta "dlaczego wykupienie aktywów banków za 1 bilion dolarów w gotówce nie spowodowało inflacji" - to świadczy to tylko o tym, że brakuje Wam jeszcz kilku puzzli do całości.

    Odpowiadam więc: dlatego, że to NIE MA ZNACZENIA w jakiej formie wykreowany został pieniądz - czy wyemitowany w formie gotówki, czy wykreowany w formie kredytu, zapisu elektronicznego, akcji, obligacji, instrymentu finansowego czy jakiejkolwiek innej.

    KAŻDE działanie, które w efekcie zwiększa ilość pieniądza w obiegu - to to samo oszustwo - i ma DOKŁADNIE ten sam skutek - OBNIŻENIE SIŁY NABYWCZEJ PIENIĄDZA (czyli inflację w pierwotnym tego słowa znaczeniu) oraz transfer bogactwa z kieszeni społeczeńśtwa do kieszeni "drukarza"

    Zamiana biliona dolarów aktywów na bilion dolarów w gotówce - to jest tylko techniczna operacja wymiany jednych dolarów na drugie - a nie zwiększenie ilości pieniądza - dlatego nie spowodowało inflacji.

    Ale to, że banki mogły sobie najpierw ten bilion aktywów przez lata wyczarowywać z powietrza - TO JEST prawdziwa zbrodnia - i to przekładało się na spadek wartości pieniądza (inflację)

    Dlatego przypominam to, na co już zwróciłem uwagę ostatnio:
    http://freedom.nowyekran.pl/post/41916,zbiorowy-gwalt-ekonomiczny

    Bardzo prosto możemy oszacować, że przy 3,5% rezerwie bankowej - 96% całego bogactwa jakie społeczeństwo jest w stanie wypracować - teraz i w wieloletniej przyszłości - JEST dziś WŁAŚNOŚCIĄ BANKÓW - na skutek zwykłego ale legalnego OSZUSTWA !
  • @Freedom
    > Doczekaliśmy się wreszcie rozpoznawalnego Autora na NE

    No to na wszelki wypadek przypomnę, że Hoppe jest przedstawicielem szkoły austriackiej i libertarianinem. Dokładnie ten sam, wręcz identyczny, nurt ekonomiczno-polityczny reprezentuję tu np. ja, albo znane powszechnie osoby takie jak Janusz Korwin-Mikke czy Stanisław Michalkiewicz. Nie jesteśmy tu specjalnie lubiani...
  • Pieniądz Państwowy....
    A co z pieniązem wekslowym? Kiedyś był ważnym środkiem płatniczym.
    Czy nie jest przykładem możliwości demonopolizacji drukarek?
  • ?
    Liczyłem, że znajdę odpowiedź jak to jest ze złotem (pierwszy komentarz)
    Przypominam: czy wydobycie złota jest zmonopolizowane?
    Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to podbijam:
    Na czym polega korzyść z zastąpienia państwowego monopolu emisji pieniądza, prywatnym monopolem wydobycia złota?
  • @Tomasz Urbaś
    > Na czym polega korzyść z zastąpienia państwowego monopolu emisji
    > pieniądza, prywatnym monopolem wydobycia złota?

    To pytanie jest bez sensu, bo ekonomiści się na ten temat spierają i teoretycznie nie mogą dojść do żadnych sensownych wniosków. Na to pytanie może odpowiedzieć tylko wolny rynek walut. Trzeba znieść monopol, pozwolić ludziom rozliczać się w dowolnej walucie, pozwolić tworzyć dowolne waluty i wtedy się okaże która wygra - i będzie wtedy bardzo wyraźnie widać na czym polega korzyść z obrotu najlepszą walutą na rynku.

    Są pomysły na waluty łączące wszystkie zalety walut fiducjarnych i opartych o kruszce: http://gps65.tek24.pl/330,kryptowaluta - wolny rynek pokazałby, czy są dobre nie tylko teoretycznie, ale praktycznie. Wtedy odpada zależność od tych, którzy wydobywają kruszce.

    Dlatego najgorszy w państwowym systemie walutowym jest monopol, a nie to, jaki konkretnie jest ten system.
  • @GPS.65
    W XXI w. MONOPOL państwa na emisję pieniądza (swojej waluty) - mógłby być WYBAWIENIEM dla nas wszystkich - gdybyśmy zrozumieli i zaakceptowali fakt, że emisja pieniądza jest tak naprawdę PODATKIEM DOSKONAŁYM.

    Bezobsługowy, automatyczny, BEZKOSZTOWY, sam się ściąga i rozlicza - i co najważniejsze - jest to podatek nakładany na same pieniądze (którymi ludzie się posługują - a nie na ludzi)

    ..i ŻADNE inne podatki nie są potrzebne!

    I to jest prawdziwa rewolucja w systemie finansowania państwa - a nie jakieś kosmetyczne korekcje jak zamiana dochodowego na pogłówny.

    PS. dzisiaj państwo NIE MA monopolu na zwiększanie ilości pieniądza w obiegu - choćby system kreacji pieniądza przez banki komercyjne jest dokładnie tym samym - zwiększaniem ilości pieniądza w obiegu!
    Jakie są tego konsekwencje:
    http://freedom.nowyekran.pl/post/41916,zbiorowy-gwalt-ekonomiczny
  • @Freedom
    > dzisiaj państwo NIE MA monopolu na zwiększanie ilości pieniądza w
    > obiegu

    Akurat na to, to ma monopol. To, że pozwala kreować pieniądz prywatnym bankom, nie znaczy, że nie ma monopolu na walutę. Państwo dysponuje różnymi mechanizmami zapisanymi w prawie, pozwalającymi regulować kreacją waluty.

    A pomysł by podatki brały się tylko z kreacji waluty jest do rozważenia, ale wcale nie byłoby to tanie i bezobsługowe. Potrzebna by była ścisła kontrola całego obrotu pieniężnego taka jak dziś - wszystkie te kasy fiskalne, zeznania podatkowe, księgowość definiowana i kontrolowana przez państwo itd... - bez tego ludzie mogliby omijać system i rozliczać się w prywatnych, albo zagranicznych walutach...
  • @GPS.65
    :)
    Grzegorzu, wolne żarty sobie chyba robisz?

    Jak kontrola ?!

    To rozwiązanie ma tylko dwa niezbędne warunki, żeby działać:
    - "pozabieranie drukarek" - czyli ZAKAZ jakichkolwiek działań, których efektem jest zwiększenie ilości pieniądza w obiegu - tylko Skarb Państwa może to robić - i jest to zawsze jawne.

    - waluta państwowa jest oczywiście obowiązującym środkiem płatniczym w kraju - to znaczy, że nie można odmówić jej przyjęcia
    (natomiast oczywiście dobrowolnie można się rozliczać w każdej walucie)

    Toć podstawowa zaleta tego rozwiązania to właśnie koniec przymusu zeznań podatkowych, rozliczeń, kas fiskalnych, ksiąg podatkowych, itp. itd. !!!! Koniec z zawyżaniem kosztów i pomniejszaniem zysków. Koniec ze stratą zasobów na omijanie podatków, itp.
    :)
  • @Freedom
    Jeśli nie będzie obowiązku rozliczania się w tej państwowej walucie, to jak państwo będzie zarabiać, gdy wszyscy ludzie przestaną się w niej rozliczać i wyjdzie ona w ogóle z obiegu - zastąpią ją np. waluty zagraniczne euro i dolar?

    A jak wymusić i kontrolować sytuacje odmowy przyjęcia państwowej waluty? Ktoś da ogłoszenie: "sprzedam mieszkanie za dolary" - i co? pójdzie za to do więzienia? Albo bank ogłosi: "przyjmujemy lokaty tylko w euro" - i co zamkną bank, a właściciela poślą do więzienia?
  • @GPS.65
    :) Wolałbym rozmawiać poważnie a nie teoretyzować o nierealnych scenariuszach - {{ gdy wszyscy ludzie przestaną się w niej rozliczać i wyjdzie ona w ogóle z obiegu }}

    Wyobrażasz sobie, że ktokolwiek (z 38 mln rodaków) kto posiada złotówki - a jest ich w obiegu w tej chwili ponad 830 mld - nagle spali je w piecu, żeby spełnić Twoją wizję i przestać się nimi posługiwać ??!! :)
    Mało tego, że zrobią to nagle WSZYSCY ?!??!


    A czy dzisiaj możesz takie ogłoszenie zamieścić ("sprzedam mieszkanie za dolary")?
    A czy dzisiaj złotówka jest obowiązującym środkiem płatniczym w Polsce?
    Przecież to się ani nie wyklycza - ani nie implikuje.

    Grzegorzu - zejdźmy na ziemię bo inaczej nigdy do niczego nie dojdziemy ;)
  • Na świecie istnie więcej banków prywatnych niz panstwowych, a
    główne to FED, Bank Anglii itp. dlatego nie pozwalają na drukowanie pieniądza przez prywatne osoby indywidualne, za co są karane więzieniem.

    Jak to jest, że jedna grupa prywatna czy druga lub dziesiąta może drukować ilość pieniądza do woli i z powietrza, a innym , indywidualnym ,się tego zabrania. Moim zdaniem tylko z uwagi na konkurencję.
    Jest to tak podobnie jak z rożnymi innymi korporacjami, które ograniczaja i likwidują konkurencję na rózne sposoby , do kryminalnych włącznie.
  • @Freedom
    > Wolałbym rozmawiać poważnie a nie teoretyzować o nierealnych
    > scenariuszach

    No więc zapewniam Cię, że gdyby za PRL-u komuniści nie stosowali wyjątkowych szykan, gdyby nie karali za handel walutą, gdyby nie wsadzali do więzienia za sprzedaż mieszkań czy samochodów za dolary, to nikt by złotówek nie używał. Większość poważniejszych transakcji była rozliczana w walutach zachodnich, a gdyby komuniści odpuścili szykany, to wszystkie by tak były rozliczane, złotówka w ogóle by wyszła z obiegu. Więc to nie jest teoretyzowanie.
  • @Freedom
    > A czy dzisiaj możesz takie ogłoszenie zamieścić ("sprzedam
    > mieszkanie za dolary")?

    Ogłoszenie dać mogę, ale zrobić tego nie. W urzędzie skarbowym płacąc od tego podatek muszę pokazać umowę, czy rachunek w złotówkach, albo w przeliczeniu na złotówki. No i podatek muszę zapłacić w złotówkach. Oczywiście kupujący może dolary sprzedać w kantorze, mi dać złotówki, a ja je mogę z powrotem w kantorze zamienić na dolary. Ale musimy na to wszystko mieć rachunki, a kupujący na dodatek musi wykazać skąd miał tę forsę.

    Skutek tego jest taki, że się taka machinacja po prostu nie opłaca. Ale gdy państwo zniesie te wszystkie ograniczenia w obrocie walutą, to się może zacząć opłacać, szczególnie gdy złotówka stanie się elementem fiskalnym i zacznie np. podlegać większej inflacji niż dolar, czy euro, czy frank szwajcarski, albo juan chiński. Jeśli nie będzie żadnych ograniczeń i szykan, to ludzie szybko przejdą na inne, lepsze waluty.

    A państwo, i w ogóle nikt, nie jest w stanie utrzymać waluty w takim stanie, że zawsze będzie się najbardziej opłacało właśnie nią obracać, brać w niej kredyty, robić lokaty, kupować czy sprzedawać akcje, obligacje, towary, usługi gdziekolwiek na świecie. Zawsze będą takie transakcje, że będzie się opłacało je robić w innej walucie - niezależnie od tego czy będzie państwowa, prywatna, fiducjarna, czy oparta o złoto.

    Może się np. zdarzyć, że jakiś polski wynalazca wymyśli zimną fuzję i sprzeda taką technologie do USA za kilka miliardów dolarów. I nie będzie się mu opłacało wymieniać tych dolarów na złotówki, tylko po prostu zacznie nimi w Polsce płacić. Jeśli będzie to legalne, jeśli nie będzie żadnych szykan czy ograniczeń, to może się okazać, że po roku, czy dwóch połowa transakcji w Polsce będzie dokonywana w dolarach. Wtedy albo rząd będzie musiał dużo złotówek wycofać z obrotu, bo będzie skutkowało ujemnym podatkiem, albo zgodzić się na dużą inflację, a wtedy złotówka w ogóle wyjdzie z obiegu.
  • @GPS.65
    > gdyby za PRL-u (...) gdyby nie karali (...) gdyby nie wsadzali do
    > więzienia (...) to nikt by (...)

    :) jeśli to nie jest teoretyzowanie - to nie wiem co nim jest ;)

    Grzegorz, mówimy o uwolnieniu gospodarki, o rozwiązaniach dla wolnej Polski z XXI wieku - a Ty mi wyskakujesz z porównaniem z PRLowskim komunizmem??!!
    I to w trybie przypuszczającym?!


    > Ale gdy państwo zniesie te wszystkie ograniczenia (...)

    To Ty jesteś wolnościowcem - czy nie - bo teraz to już straciłem pewność? ;)

    A teraz zupełnie poważnie:
    Przecież dzisiaj drukuje się pieniądze na potęgę !!!!!!! I robią to PRYWATNE FIRMY!
    A Ty chcesz mi powiedzieć, że jak tego ZAKAŻEMY - to nagle ludzie z jakiś niezrozumiałych powodów zaczną palić złotówkami w piecach - co to ma wspólnego z rzeczywistością?!

    Co się dzieje dzisiaj z Euro? Wszyscy wiedzą, że się wali, że upada, że to pomyłka - i co? I nic!
    Wszyscy nadal się nim posługują na codzień - i jakoś nie zastępują go dolarami - mimo, że w przeciwieństwie do PRL w UE nikt nie karze ani nie wsadza do więzień za handel walutą - a w bankach istnieją rachunki walutowe.

    Na koniec 2005 roku było w obiegu 400 mld złotych, na koniec września 2011 było ponad 800 mld złotych.

    Dlaczego więc nie doświadczamy inflacji na poziomie 17% rocznie?
    Bo oprócz kreowania pieniądza po drugiej stronie równania gospodarka produkuje bez przerwy dobra.
    MIMO że obaj wiemy, że gopspodarka jest krępowana, ograniczana i obicążona betonowymi kulami u nóg (choćby w postaci kosztów pracy)

    To teraz wyobraź sobie co by się stało z PKB - gdyby zlikwidować sam podatek dochodowy?
    Wyobraź sobie co by się stało z PKB, gdyby zlikwidować wszystkie obecne podatki?

    Wyobraź sobie o ile zmalałyby wydatki (potrzeby budżetowe) państwa, gdyby odpadł sam koszt utrzymania obecnego systemu podatkowego (który jest dziś na poziomie ok 30%)?

    Na koniec odsyłam Cię do szacunkowej przymiarki liczbowej:
    http://freedom.nowyekran.pl/post/37168,wdrazamy-teorie-normalnosci-z-kalkulatorem-w-reku-dla-dobra-polakow

    Przecież mówimy o kilkuprocentowej inflacji w najgorszym, pierwszym roku po wdrożeniu "teorii normalności" - potem będzie coraz niższa na skutek nieporównywalnie większego wzrostu gospodarczego.

    A Ty sugerujesz, że nagle ludzie będą wyrzucać złotówki w błoto... ;)
  • @Freedom
    Ja się zgadzam z tym by uwolnić walutę, by państwo przestało szykanować transakcje finansowe i by każdy mógł się swobodnie rozliczać jak chce, w dowolnej walucie.

    Ja tylko uzasadniam, nie tylko teoretycznie, ale pokazując praktykę działania nielegalnego rynku walutowego za PRL-u, że uwolnienie tych kwestii spowoduje to, że nie da się traktować emisji państwowej waluty jako podatku. To po prostu nie będzie działać, bo wolny rynek walutowy wymusi to, by nie dało się zarobić na kreacji pieniądza.

    Jeśli chcesz zarabiać na kreacji pieniądza to musisz utrzymywać monopol tak jak dzisiaj strzeże go nasz okupant. Musisz tak samo jak teraz kontrolować i szykanować wszelkie transakcje na rynku.
  • @Freedom
    > Przecież mówimy o kilkuprocentowej inflacji w najgorszym,
    > pierwszym roku po wdrożeniu "teorii normalności"

    Żaden centralny planista nie jest w stanie kontrolować inflacji i sterować nią tak jak chce, tak samo jak żaden planista nie jest w stanie sterować cenami. To można robić tylko stosując przemoc i różne szykany państwa.

    Na wolnym rynku inflacja, tak samo jak ceny, stabilizuje się, ulegając czasem mniejszym lub większym wahaniom, ale tylko i wyłącznie dzięki konkurencji i naturalnej, ekonomicznej homeostazie rynkowej, którą nikt w sposób zamierzony nie jest w stanie w pełni sterować, jeśli nie stosuje przemocy.

    Jeśli państwo będzie jednym z wielu równoprawnych emitentów waluty, to nie zarobi na tym tyle, by starczyło na wojsko i policję, a poza tym ryzykuje bankructwem, tak jak każde komercyjne przedsięwzięcie. Ale państwo mając monopol na przemoc nie dopuści do własnego bankructwa i gdy zacznie przegrywać grę rynkową zacznie stosować przepisy dające mu preferencje i szykanujące konkurencję i szybko wrócimy do tego co mamy dziś.

    Dlatego państwo nie powinno prowadzić żadnej działalności gospodarczej, która by konkurowała z prywatnymi podmiotami, które państwo powinno chronić przed przemocą innych podmiotów. Emisja waluty to jest działalność gospodarcza.
  • @GPS.65
    > bo wolny rynek walutowy wymusi to, by nie dało się zarobić na
    > kreacji pieniądza.

    :) a który pieniądz, która waluta dzisiaj nie jest kreowana?!! - czyli jest tak atrakcyjny, że miałby wyprzeć z obiegu 800mld złotówek?

    A od kiedy to ludzie zachowują się wszyscy tak samo racjonalnie?
    Od kiedy to 38 mln ludzi, jest w stanie podjąć jedną i taką samą decyzję?

    Naprawdę, Grzegorz - szkoda naszego czasu na takie fantazjowanie i zupełnie irracjonalne obawy.

    Powtarzam, że te 800 mld złotówek ludzie musieliby spalić w piecu - bo inaczej zawsze będą ludzie którym zostały w ręku złotówki - nawet jakby to byli sami właściciele kantorów, którzy skupili wszystkie złotówki (ciekawe skąd wzięliby tyle innej waluty na zamianę 800 mld złotówek)
    I coś za te złotówki musieliby kupić - nawet jakby 800 mld miało im wystarczyć tylko na samochód :)

    Przecież to jest zupełnie ABSURDALNY scenariusz, nie widzisz tego?


    Poza tym od początku przecież założyłem - że mimo, iż można się rozliczyć w dowolnej walucie - jeśli OBIE strony się na to godzą - to jednak ZŁOTÓWKA pozostaje OBOWIĄZUJĄCYM ŚRODKIEM PŁATNICZYM w naszym kraju.

    I nie trzeba nikogo "szykanować" ;)
    Masz obowiązujące prawo - i jeśli prowadzisz jakikolwiek biznes - to nie możesz odmówić przyjęcia obowiązującego środka płatniczego jako zapłaty za produkt/usługę.
    Niezależnie od tego jaki jest to kraj - i czy obowiązuje tam podatek pogłówny, dochodowy, VAT czy taki jak proponuję - "emisyjny".

    Dokładnie tak jak dzisiaj - złotówka jest obowiązującym środkiem płatniczym!
    Mamy kilku procentową inflację - i nikt nie wyrzuca złotówek przez okno z tego powodu.

    Oszczędności możemy sobie trzymać w dolarach, talarach czy frankach - wolna wola - ale w sklepie, w restauracji, na stacji benynowej płacimy złotówkami, wypłatę dostajemy w złotówkach, rachunki płacimy w złotówkach.
    Na codzień posługujemy się środkiem płatniczym obowiązującym w danym kraju.
  • @GPS.65
    > Żaden centralny planista nie jest w stanie kontrolować inflacji i sterować
    > nią tak jak chce, tak samo jak żaden planista nie jest w stanie sterować
    > cenami.

    Oczywiście, że masz rację ;)
    Ale ja jej nie zaplanowałem - tylko ją wyliczyłem szacunkowo
    (Ile by wyniosła przy obecnych wydatkach państwa i obecnej efektywności gospodarki)

    > Emisja waluty to jest działalność gospodarcza.

    Własna waluta, tak jak terytorium i obywatele - to wyznaczniki państwowości.
    To nie jest działalność gospodarcza tylko "zapewnienie infrastruktury" (mówiąc Twoim językiem) do normalnego funkcjonowania wolnorynkowej gospodarki.

    A co ważniejsze - w XXI wieku - kiedy pieniądz jest właściwie wirtualny (nie trzeba wydobywać i przetwarzać żadnych fizycznych kruszców do jego tworzenia) - to emisja pieniądza w ogóle nie ma nic wspólnego z działalnością gospodarczą - tylko raczej fałszerstwem, z oszustwem !!!

    Bo jest to bogacenie się za nic, bez pracy - za to KOSZTEM wszystkich użytkowników pieniądza.

    Ale, ale - dokładnie tym samym są przecież podatki - to bogacenie się Skarbu Państwa kosztem swoich obywateli, czyż nie?

    No to skończmy z ciemnogrodem i hipokryzją - i skorzystajmy z narzędzia - które i tak istnieje (czy tego chcemy czy nie) i jest do tego idealne !!!
  • @Freedom
    > w sklepie, w restauracji, na stacji benynowej płacimy złotówkami,
    > wypłatę dostajemy w złotówkach, rachunki płacimy w złotówkach.

    Bo państwo nas do tego zmusza. Państwo kontroluje wszystkie te transakcje, na każdą musimy mieć rachunek w złotówkach, który musimy pokazać na żądanie urzędowi skarbowemu. Gdy sprzedamy coś bez rachunku w złotówkach płacimy karę, a przy większych kwotach idziemy do więzienia.

    Gdy państwo przestanie to kontrolować, przestanie wymagać rachunków, albo gdy nie będzie w stanie prowadzić skutecznej kontroli, to będziemy rozliczać w złotówkach część tych transakcji. Wystarczy, by tylko kilka procent transakcji było rozliczanych w innej walucie, by skutkowało to widoczną inflacją złotówki. By jej uniknąć państwo musiałoby złotówki wykupić i część zniszczyć, co byłoby stratą, a zatem spadkiem dochodów państwa, jeśli tylko zyski z kreacji byłyby podatkiem. A jeśliby państwo utrzymywało kreację złotówki na stałym poziomie, to inflacja by rosła coraz bardziej co skutkowałoby hiperinflacją i całkowitą dewaluacją złotówki. Tak już było, nie tylko w Polsce! To nie teoria, ale praktyka!
  • @GPS.65
    > A jeśliby państwo utrzymywało kreację złotówki na stałym poziomie
    > to inflacja by rosła coraz bardziej

    :) Sprzeciw! Inflacja by MALAŁA - a nie rosła.

    Jeśli dziś w obiegu jest 1000 mld złotych - a państwo co roku emituje kolejne 100 mld - to w kolejnych latach będzie to odpowiednio:
    10% wzrost ilości pieniądza w obiegu, kolejny rok 9,1% wzrost, kolejny rok 8,3%, kolejny 7,7%, itd.

    Ale oczywiście chodziło Ci o stały poziom procentowy - czyli załóżmy, że co roku byłby to 10% wzrost ilości pieniądza w obiegu - bo to bardziej sensowne założenie.

    Po pierwsze:
    co za różnica - czy państwo zabiera Ci 10% w obecnych podatkach - czy Twoje pieniądze tracą te 10% na wartości?
    Innymi słowy co za różnica czy z tysiąca zostanie Ci w ręku 900zł po zapłaceniu podatku - czy Twój tysiąc będzie za rok warty tyle co dziś 900zł.

    Przecież to jest DOKŁADNIE TO SAMO dla Ciebie ;)

    (choć nie do końca - bo w pierwszym przypadku, żeby ta sama 100zł trafiła do budżetu - trzeba zabrać Ci ok. 130zł: 100 do budżetu , a 30zł na utrzymanie samego systemu podatkowego !!!)
    Choćby z tego powodu podatek emisyjny jest dużo korzystniejszy dla nas.

    Po drugie:
    Mam wrażenie, że cały czas zupełnie POMIJASZ i ignorujesz drugą stronę równania !!! czyli zwiększenie ilości dostępnych dóbr.

    Wysokość inflacji (albo deflacji) nie zależy od tego ile (bezwzględnie) pieniędzy wykreowano - tylko od stosunku ilości wyemitowanych pieniędzy WZGLĘDEM przyrostu dostępnych dóbr (wzrostu gospodarczego - choć podkreślam, że chodzi o większy wzrost niż wynikałby z samego wzrostu PKB)

    Jeśli ilość pieniądza zwiększy się o 10% - a przyrost dobrobytu będzie na poziomie 6% - to wystąpi 4% inflacja.

    Jeśli w kolejnym roku ilość pieniądza zwiększy się znowu o 10% - a wzrost gospodarczy spowoduje, że przybędzie 10% dóbr - to inflacja nie wystąpi w ogóle !!!

    Jeśli w kolejnym roku znowu 10% emisja pieniądza - ale dobrobyt zwiększy się o 14% - to mamy już 4% deflację!

    A chyba nie masz wątpliwości, że likwidacja samego dochodowego - to dla gospodarki jak rozwinięcie żagla zamiast szarpania się z pagajami ;)


    PS. Warto chyba sprawdzić jaki jest rzeczywisty przyrost dobrobytu dzisiaj:
    http://www.money.pl/gospodarka/wskazniki/pkb/
    porównuję wyniki na koniec roku:

    2006 - wzrost podaży pieniądza 16% - inflacja 1,4%
    czyli realny przyrost dobrobytu to 14,5% !!!!!!!!
    (wzrost samego PKB to tylko 6,6%)

    2007 - wzrost podaży pieniądza prawie 18% - inflacja 4%
    czyli realny przyrost dostępnych dóbr to 14% !!!!!!!
    (wzrost PKB 6,5%)

    2008 - podaż pieniądza +20% (!!!) - inflacja 3,3%
    realny wzrost dobrobytu to 16% !!!!!!!!
    (wzrost PKB 2,9%)

    2009 - podaż pieniądza +8% - inflacja 3,5%
    realny wzrost dobrobytu to 4,5%
    (wzrost PKB 3,3%)

    2010 - podaż pieniądza +8,5% - inflacja 3,1%
    realny wzrost dobrobytu to 5,5%
    (wzrost PKB 4,5%)
  • @Freedom
    > Sprzeciw! Inflacja by MALAŁA - a nie rosła.

    Ale ja piszę o sytuacji, w której złotówka traciłaby rynek obrotów finansowych, o sytuacji, w której część transakcji zaczęłaby być rozliczana nie w złotówkach, ale w innych walutach - przy zachowaniu stałej kreacji złotówki i stałego wzrostu gospodarczego, inflacja by rosła.

    > co za różnica - czy państwo zabiera Ci 10% w obecnych podatkach -
    > czy Twoje pieniądze tracą te 10% na wartości?

    Gdy złotówka traci 10% na wartości i jednocześnie jest konkurencja walutowa i mogę się rozliczać w innej walucie, która nie traci na wartości, albo w niej oszczędzać, to wybiorę tą drugą. W ten sposób będę omijał płacenie podatku. To spowoduje, że coraz mniej transakcji będzie rozliczane w złotówkach, a to spowoduje zwiększenie się inflacji na złotówkach, co spowoduje jeszcze większe odchodzenie od rozliczania się w złotówkach, co skutkuje hiperinflacją na złotówce.

    To już moje ostatnie tłumaczenie. Nie potrafię jaśniej tego opisać.
  • @GPS.65
    > Ale ja piszę o sytuacji, w której złotówka traciłaby rynek obrotów
    > finansowych, o sytuacji, w której część transakcji zaczęłaby być
    > rozliczana nie w złotówkach, ale w innych walutach

    A ja ciągle zwracam uwagę, że piszesz o sytuacji zupełnie teoretycznej i nierealnej.

    Każda transakcja ma dwie strony - w przypadku wymiany dóbr, obie dostają to co chcą - dlatego transakcja w ogóle zachodzi.

    W przypadku wymiany "środka wymiany" (pieniądz to środek wymiany) jest odrwotnie (bo to nie jest prawdziwa wartość tylko wymienny symbol) - jeśli opłaca się go zatrzymać - to obie strony chcą go zatrzymać - a jeśli opłaca się go upłynnić (pozbyć) - to obie strony chcą się go pozbyć.

    To są doskonałe mechanizmy samoregulujące wynikające wprost w wolnego rynku - czyli jak wszędzie we wszechświecie - dążenie do równowagi.

    I o tym chyba zapomniałeś.

    > (jeśli) mogę się rozliczać w innej walucie, która nie traci na wartości,
    > albo w niej oszczędzać, to wybiorę tą drugą.

    Bo w tym przypadku jest inne "albo alblo" - walutę która nie traci na wartości wolisz PRZYJĄĆ w rozliczeniu albo w niej oszczędzać - ale ODDAĆ w rozliczeniu będziesz chciał walutę "gorszą"
    Tyle, że KAŻDY będzie chciał tak samo - a jak wiemy do transakcji trzeba dwojga ;)


    I wreszcie - dlaczego ciągle zakładasz, że waluta kraju który się SZYBCIEJ rozwija gospodarczo (po liwkidacji całej masy szkodliwych podatków jak dochodowy) - będzie mniej konkurencyjna od walut krajów gnębionych podatkami - w których nie tylko państwo ale i prywatne firmy, takie jak banki - mogą ją sobie kreować bez opamiętania??!!

    I na koniec powtórzę - że złotówka NADAL będzie oficjalnym środkiem płatniczym w Polsce - naprawdę niewiele się zmieni w stosunku do tego co mamy dzisiaj - poza tym, że podatki będą suma sumarum niższe, gospodarka będzie się szybciej rozwijać - a my będziemy wszyscy bogatsi :)
    pozdrawiam i dobranoc
  • @GPS.65
    "Trzeba znieść monopol"

    Jak znieść monopol w wydobyciu złota?
  • @Tomasz Urbaś
    > Jak znieść monopol w wydobyciu złota?

    Tak: http://gps65.nowyekran.pl/post/30661,kryptowaluta

OSTATNIE POSTY

więcej
  • GOSPODARKA

    Tyrania i monopol broni

    Rządzący zdają sobie sprawę z tego, że jedynym sposobem na zachowanie ich kontroli nad ludźmi jest monopolizacja broni palnej. Wydaje się, że niebezpieczeństwo totalnego rozbrojenia zażegnać może już tylko masowe nieposłuszeństwo. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Budujemy mosty dla pana starosty

    Podobnie nieprawdziwa jest teza, że to ograniczanie inwestycji publicznych spowodowało falę bankructw. Można wręcz zaryzykować tezę, że to właśnie wzrost wydatków publicznych spowodował kłopoty na rynku budownictwa drogowego. czytaj więcej

  • GOSPODARKA

    Co dalej z kryzysem? - Polska

    Polskie państwo musi przyspieszyć deregulację i myśleć o sposobach obniżania wydatków zamiast podnosić podatki i łudzić ludzi wizją udanych państwowych inwestycji. Niestety, trudno być hurraoptymistą, gdy słyszy się kolejne pomysły polityków. czytaj więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930